Były marynarz zrobił sobie szałas i zamieszkał nad Dobrzynką we wtorek. Interweniowała policja, Straż Miejska i opieka społeczna. Mężczyzna nie dał się jednak przekonać do powrotu do domu. Dopiero w czwartek na prośbę córek zgodził się na zostawienie szałasu. Na wszelki wypadek, strażnicy miejscy kilka razy dziennie sprawdzają, czy nie zmienił zdania i nie wrócił na MOSiR.