Odtworzenie bitwy z 1410 roku to jedna z największych inscenizacji w Europie - opowiada. - Bierze w niej udział 1.500 zbrojnych i 3.000 przebranych w stroje plebejskie.
Rycerska przygoda Borowiaka trwa już 12 lat. "W cywilu" jest grafikiem, właścicielem Studia Projektowego K&A. Za miecz chwyta po codziennej pracy.
Przygotowując rynsztunek rycerza wzorujemy się na replikach rycin, znaleziskach archeologicznych, historycznych dokumentach - wylicza. - Często rozmawiamy z archeologami.
Na polach Grunwaldu wojowników obowiązują ścisłe reguły. Mieszkają w starannie wykonanych replikach średniowiecznych namiotów. Posiłki przyrządzają według rycerskich receptur. Nawet piwo podają w glinianych lub blaszanych kubkach.
Jakoś nie wyobrażam sobie rycerza z hamburgerem w dłoni - śmieje się Borowiak. - Jemy głównie ryby. Staramy się nie palić papierosów, choć z tym u palaczy bywa różnie...
Walczącego Borowiaka mieszkańcy naszego miasta mogli obejrzeć 1 czerwca - na pokazie rycerskim. Zbrojni pojawili się też w Porszewicach, by stoczyć potyczkę przed wychowankami Domu Dziecka.
Cieszy mnie, gdy dzieciaki chcą przymierzyć hełm, potrzymać miecz - mówi Borowiak. - To dla nich dobra zabawa z historią.
Borowiak obala kilka mitów o średniowiecznych rycerzach. Choćby ten, że rycerza w pełnym uzbrojeniu trzeba było wciągać na konia dźwigiem. Tymczasem rycerze z XV wieku mieli na sobie zbroje ważące najwyżej 25 kg.
- Miecz długi, czyli dwuręczny, ważył od 3 do 3,5 kg - dodaje pasjonat. - Zwykłe miecze były lżejsze. Bo trzeba pamiętać, że przeciętni ludzie z tamtych czasów byli od nas niżsi, gorzej odżywieni. To nieprawda, że ówczesne miecze ważyły nawet 25 kg.