Alcoblow, promiler, alkosensor i najnowszy nabytek naszych policjantów - dräger to postrach dla nietrzeźwych kierowców.

Akcje sprawdzania trzeźwości są organizowane na naszych ulicach kilka razy w miesiącu. W pabianickiej komendzie policji jest 15 urządzeń pozwalających sprawdzić, czy kierowca pił alkohol.

Za każdym razem policjanci zabierają ze sobą trzy urządzenia. Podstawowe to alcoblow. Mają ich 5 sztuk. Alcoblow określa stan po spożyciu świecącymi się diodami. Gdy zaświeci się zielone światło, oznacza, że badany jest trzeźwy, pomarańczowe – po spożyciu alkoholu, a czerwone - w stanie nietrzeźwości.

- Działa bardzo szybko – informuje sierżant sztabowy Tomasz Tarała z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Pabianicach. - Możemy przeprowadzić badanie, gdy kierowcy czekają na skrzyżowaniu na zmianę świateł.

Takie „szybkie” akcje pabianiccy policjanci organizują coraz częściej. Gdy na skrzyżowaniu dla kierowców zapala się czerwone światło zaczyna się „dmuchanie”.

Alcoblow wystarczy włożyć do pojazdu, w którym jest ktoś po spożyciu. Urządzenie jest tak czułe, że to wyczuje. Kierowcy dmuchają z odległości kilku centymetrów.

Również często wykorzystywany jest promiler. Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego mają tylko jedno takie urządzenie.

- Działa jak alcoblow, tylko zamiast lampek wyświetla się wynik – tłumaczy Tomasz Tarała.

Badając tymi urządzeniami policjanci nie muszą sporządzać protokołu zatrzymania do kontroli. Jeśli okaże się, że kierujący jest po spożyciu alkoholu, trzeba wykonać dokładniejszy pomiar, najczęściej na komendzie. Taki delikwent zostaje spisany.

Policjanci z drogówki wykorzystują przede wszystkim urządzenie dräger. Trafiło do pabianickiej komendy wraz z nowym rokiem.

- To nasz najnowszy nabytek. Ma pamięć wewnętrzną, dzięki której zapamiętuje każdy pomiar. Przez te dwa miesiące korzystaliśmy z niego trzydzieści razy – mówi sierżant sztabowy Tarała.

Urządzenie jest wykorzystywane, gdy policjanci wykonują z podejrzanym czynności na miejscu. Wtedy muszą zbadać go powtórnie. Wydrukowany wynik jest dowodem w sprawie.

Jeśli po nietrzeźwego kierującego może przyjechać ktoś z rodziny, wtedy na miejscu badany jest alkosensorem. To urządzenie wykorzystywane jest często przy kolizjach i wypadkach drogowych. Jest dowodem w sprawie o wykroczenie drogowe. Wynik jest dokładny, można zrobić wydruk i zostaje zapamiętany.

 

Wciąż wsiadamy do auta "po kielichu"

Pabianiccy policjanci organizują akcje pod hasłami: „Trzeźwy poranek” oraz „Alkohol i Narkotyki”. To inicjatywy pabianickiej drogówki i KW Policji w Łodzi. Podczas każdej z nich funkcjonariusze wykonują ok. 200-250 badań.

Rok temu było 17 tego typu akcji. Przebadano różnego rodzaju alkomatami blisko 8.000 osób. Wykryto 54 osoby pod wpływem alkoholu. Bywają akcje, podczas których nie zatrzymano żadnego nietrzeźwego.

Liczba pijanych prowadzących utrzymuje się na podobnym poziomie. W ubiegłym roku wykryto ich 298, a w 2013 – 294.

- Widzimy znaczący spadek wypadków i kolizji z udziałem nietrzeźwych. Wydaje mi się, że to pozytywny oddźwięk działań Policji. Jest ich dużo i kierowcy po prostu się boją – twierdzi sierżant sztabowy Tarała.

Najwięcej nietrzeźwych kierujących, którzy "wpadają" podczas kolizji czy wypadku, jest w niedzielę. Kolejne czarne dni w statystykach to sobota i piątek.

Kierowcy, którzy wcześniej spożywali alkohol, mogą przebadać się w komendzie. Tutaj mamy dwa rodzaje urządzeń. Na dyżurce stoi alkometr A20. Takie urządzenia są dwa. Jeszcze niedawno były one często wykorzystywane przez policjantów z drogówki wykonujących czynności na miejscu, czyli w komendzie. Obecnie najczęściej korzystają z niego kierowcy, którzy przychodzą sprawdzić, czy po weekendowej imprezie mogą wsiąść za kierownicę.

Najczęściej badają się w soboty, niedziele i poniedziałki. W tygodniu ok. 20-40. Są weekendy, w które takich kierowców jest więcej. To m.in. dni popularnych imienin.

Wśród nich są stali klienci. Adrian w pewnym okresie bywał na dyżurce w każdą niedzielę.

- Wchodzę i mówię: dzień dobry, mam sprawę. Panowie na komendzie już wiedzą, o co chodzi. Tylko raz zwrócono mi uwagę, żebym nie przesadzał – opowiada mężczyzna.

Zwykle wydmuchiwał wynik 0,00. Raz jednak zdarzyło się, że miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu.

Czasem po imprezie ze znajomym na komisariat podjeżdżał również Michał. Nie wierzy w domowe alkomaty.

- Musiałbym mieć taki z prawdziwego zdarzenia. Widziałem je na allegro, ale kosztują prawie trzy tysiące. Dla tych kilku razy w roku nie opłaca się kupować – mówi mężczyzna.