W sobotę o godzinie 6.00 dom w Ksawerowie przy ul. Żeromskiego błyskawicznie otoczyło kilkunastu uzbrojonych policjantów i antyterrorystów w czarnych mundurach. Weszli na podwórko taranując bramę. Drzwi balkonowe rozbili w drobny mak. Policja i prokurator podejrzewali, że w domu są handlarze narkotyków. Nie mylili się. Oprócz podejrzanych, w domu było 5-letnie dziecko i starsze małżeństwo. Rodzina wpadła w panikę.

- Gdy było po wszystkim, wysłaliśmy im psychologa - usłyszeliśmy na policji.

To była wyjątkowo burzliwa sobota. Tego dnia o świcie policjanci wtargnęli do 14 mieszkań. Drzwi wyłamywali. Wspierał ich pododdział antyterrorystów z Łodzi. Posypały się szyby z okien.

Na ulicy Pięknej policjanci szturmowali dwie kamienice.

- Zatrzymaliśmy 14 osób w wieku od 17 do 43 lat, podejrzewanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Według naszych informacji, to oni zajmowali się wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających - mówi nadkomisarz Sławomir Komorowski.

Życie Pabianic dowiedziało się, że wśród zatrzymanych są 3 kobiety. W poniedziałek sąd kazał aresztować 7 osób (na 3 miesiące).

Podczas przeszukań mieszkań i domów znaleziono 2,5 kilograma marihuany, 70 gramów amfetaminy oraz kastety, pałki, kije bejsbolowe, 50 litrów spirytusu bez akcyzy i amunicję. Na poczet kar grożących przestępcom policja zabezpieczyła gotówkę, sprzęt rtv oraz samochody: volkswagena golfa i bmw.

Życie Pabianic dowiedziało się także, że wśród zatrzymanych są prawdopodobnie sprawcy marcowego pożaru w bloku przy ul. 20 Stycznia. Wtedy to 11 osób (mieszkańców bloku) zostało odwiezionych do szpitala. Powód? Porachunki gangsterów.

W wielkim polowaniu na handlarzy narkotyków brało udział prawie 100 funkcjonariuszy. Pomagał im spec od narkotyków - pies Cywil ze Straży Miejskiej.

- Przygotowywaliśmy się dość długo - mówi młodszy inspektor Zdzisław Stopczyk, komendant pabianickiej policji. - To już trzecia w tym roku akcja przeciwko handlarzom narkotyków. Nie było niespodzianek, zaskoczyliśmy wszystkich. Sprawa jest rozwojowa.

Podczas trzech tegorocznych akcji policja zatrzymała 35 handlarzy. W jej ręce wpadło: 2,64 kg marihuany, ponad kilogram amfetaminy, 10 g haszyszu i 42 tabletki ecstasy, 260 litrów nielegalnego spirytusu oraz 1.000 paczek papierosów bez akcyzy.

Zatrzymanym grozi do 10 lat więzienia. Ci, którzy sprzedawali narkotyki nieletnim, mogą posiedzieć nawet 25 lat.

Handlarze panoszyli się w Pabianicach i Łasku od trzech lat. To oni zasypywali nasze miasto amfetaminą, marihuaną i tabletkami ecstasy. Sprzedawali je drobnym handlarzom, a ci - młodzieży i dorosłym narkomanom. Transakcje prowadzili głównie w mieszkaniach handlarzy i barze piwnym jednego z członków gangu.

Trzy miesiące temu 70 uzbrojonych policjantów i antyterrorystów w kominiarkach otoczyło 16 mieszkań. Wtedy z łóżek wyciągnięto 13 mężczyzn i 3 kobiety. Podejrzani mieli od 20 do 50 lat.

Rynkiem narkotykowym w Pabianicach rządził 30-letni Marcin B. ("Tłuścioch"). Ten niebezpieczny facet na bossa wyrósł ze zwykłego złodzieja samochodów. Trzy lata temu wyszedł z aresztu, gdzie odsiadywał 2 lata za brutalne wymuszenia haraczy. Władzę w branży narkotykowej przejął siłą. Jego banda najeżdżała na niepokornych i tłukła ich pałami bejsbolowymi. Po kilku takich nalotach nikt nie odważył się podskoczyć "Tłuściochowi". Przed dwoma laty jego prawą ręką został 24-letni handlarz z Bugaju ("Trzeszczący"). "Tłuścioch" wydawał polecenia przez telefon i wysyłał bandytów po kasę. Robił to z Łodzi, gdzie zamieszkał po wyjściu z więzienia. "Trzeszczący" zajmował się rozprowadzaniem narkotyków po mieście. Dla niego pracowali handlarze i uzależnieni narkomani. Gdy kilka miesięcy temu "Tłuściocha" zatrzymała policja, "Trzeszczący" przejął władzę. Cieszył się nią krótko. Od trzech miesięcy siedzi w areszcie.

- To nie są płotki - mówią policjanci o zatrzymanych w sobotę handlarzach narkotyków.

Ten biznes przynosi sporo pieniędzy. Policja szacuje, że bossowie zarabiają kilka tysięcy złotych miesięcznie. Każde 1.000 zł wydane na zakup towaru, po paru dniach daje 500 zł zysku. Torebeczka marihuany kosztuje 30 zł. Tyle płaci się przed dyskotekami, barami i szkołami. Szefowie gangu kupowali dilerkę po 10 zł w hurcie.

Policja spodziewa się dalszych zatrzymań. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Pabianicach.