Nie ma dnia, by przed sądami w Pabianicach nie stawały zwaśnione rodziny.

Pani Anna procesowała się ze starszymi siostrami, które chciały wyrzucić ją na bruk. Poszło o starą drewnianą "chałupinę" na rogatkach Pabianic. Matka pani Anny nie spisała testamentu. Miała nadzieję, że skoro najmłodsza córka mieszka z nią, to spłaci siostry. Starsze córki od kilkudziesięciu lat mieszkały w blokach. Ale po śmierci matki, siostry zażądały drewniaka dla siebie. Chciały w nim urządzić… letnisko. Złożyły pozew w sądzie. Sprawa o podział spadku toczyła się pięć lat. Dla pani Anny było to pięć lat nerwów, walki o byt i wysokich honorariów dla adwokata. Sprawę wygrała, ale na długie lata zadłużyła się w bankach.

Przed sądem spierali się także Jarosław Z. i jego matka. Szło o testament. Jarosławowi ojciec zapisał samochód i trochę gotówki. Jego starszy brat odziedziczył kawalerkę w blokach. Ale testament ojca nie spodobał się matce. Uznała, że Jarosław jest wyrodnym synem i nic mu się nie należy. Przekonała o tym sąd. Jarosław stracił swoją część majątku po ojcu. Rodzinny spór wpędził go w depresję i poważną chorobę. Zmarł kilka miesięcy później.


Ubodzy, nie pieniacze

- Pabianiczanie nie są bardziej kłótliwi niż mieszkańcy innych miast - uważa Bodgan Jachowicz, prezes Sądu Rejonowego w Pabianicach.

W zeszłym roku ponad 700 osób dochodziło sprawiedliwości przed sądem. 500 z nich - w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego, 200 - w Sądzie Grodzkim przy ul. Partyzanckiej.

- Poza tym ponad tysiąc pozwów złożyły duże firmy usługowe: Telekomunikacja, "elektrownia", "wodociągi". Dotyczyły zaległych opłat za prąd, gaz czy wodę - tłumaczy Karol Ike-Duninowski, przewodniczący Wydziału Grodzkiego. - Świadczy to raczej o tym, że jesteśmy coraz ubożsi, a nie bardziej nerwowi i kłótliwi.


Jak u "samych swoich"

Najczęściej skarżymy rodzinę i sąsiadów. Naruszenie nietykalności, lekkie obrażenia ciała i znieważenie - to zarzuty, jakie stawiamy. W 2002 r. do Sądu Grodzkiego wpłynęło 30 prywatnych aktów oskarżenia. Tylko jedna trzecia rozpraw zakończyła się pojednaniem. Ponad 20 wniosków o ukaranie dotyczyło sąsiedzkich sporów: zakłócania spokoju, nocnych hałasów.

Po sądowych korytarzach krążą legendy o trzech siostrach, które mieszkają w jednym bloku i... od lat toczą wojnę przed sądem.

- Spirala nienawiści nakręca się w tej rodzinie tak szybko, że zawładnęła już następnym pokoleniem - dziwi się sędzia Karol Ike-Duninowski.


---
Gdy w grę wchodzą pieniądze, ład i rodzinna harmonia pryskają jak bańka mydlana. Tylko w zeszłym roku do Wydziału Cywilnego pabianiczanie złożyli prawie 500 wniosków o podział majątków i spadków. Oznacza to, że tyle rodzin nie potrafiło się porozumieć.