Zbigniew Gajzler (pabianiczanin) i Andrzej Perz (łodzianin) nakręcili film dokumentalny o twórcy kinematografii Eduardzie Juliuszu Vortheilu. Bohater filmu żył, pracował i zmarł w naszym mieście.

- Ten film powstał przez przypadek - wspomina Gajzler. - Latem 2000 roku znalazłem się na cmentarzu ewangelickim, gdzie zobaczyłem nagrobek Vortheila. Zainteresował mnie niezwykły napis: "pionier kinematografii".

Zbigniew Gajzler zaczął szperać w archiwachi muzeum. Odnalazł rodzinę Rudolfa Masickiego, z którym Holender Vortheil przed I wojną światową zbudował i prowadził pierwszy w Pabianicach kinoteatr Luna.

- Długo rozmawiałem ze Stefanią, Józefem i Janem Masickimi - dziećmi Rudolfa Masickiego. Dowiedziałem się, że Vortheil nie założył rodziny. Mieszkał w domu Masickich, niedaleko kina - mówi filmowiec. - Tak powstawała dokumentacja i scenariusz.

Bez pieniędzy ani rusz

Reżyser sam musiał zdobyć pieniądze na realizację filmu. Ze sponsorowania wycofali się Holendrzy, gdy stwierdzili, że Eduard Juliusz Vortheil był Holendrem jedynie z pochodzenia. Urodził się w Prusach Wschodnich. Scenariusz spodobał się natomiast szefom Telewizji Polskiej, którzy postanowili sfinansować część prac przy filmie. Resztę pieniędzy dołożyli sponsorzy: Janusz Jantoń, Jakub Wendler, Włodzimierz Janeta oraz władze Pabianic, Łodzii Urząd Marszałkowski. Film kosztował 40.000 zł.

- Zaczęliśmy kręcić w czerwcu 2000 roku - wspomina Gajzler.

Film zmontowano w studiu znakomitego montażysty Marcina Erola. 10 stycznia w łódzkim ośrodku TV film obejrzeli i ocenili fachowcy z branży.

- W pierwotnej wersji trwał 40 minut, ale dla potrzeb telewizji trzeba go było skrócić do 26 minut- wyjaśnia Gajzler. - Musiałem wyciąć kilka epizodów.

Czego nie zobaczymy

Dlatego nie zobaczymy sceny na cmentarzu, gdy Gajzler odnajduje grób Vortheila. Nie będzie ciekawostki o przedwojennym aktorze Eugeniuszu Bodo, który był synem łódzkiego wspólnika Holendra. Nie będzie też wspomnień o Rudolfie Masickim.

- Wystąpią za to dzieci Masickiego: Stefania, Jan i Józef - mówi reżyser. - Z panią Stefanią nakręciłem epilog, który jest powojenną historią kina Mazur, walką rodziny o odzyskanie własności. Zobaczymy też jak Mazur wygląda dziś.

Z Teheranu do Pabianic

Eduard Juliusz Vortheil urodził się w 1857 roku. Wiele podróżował. Podczas wojaży po Europie dostał kinematograf od braci Lumiere. Pojechał z nim do Sankt Petersburga, by sfilmować koronację cara Mikołaja II. Od cara w dowód zasług dla dworu dostał koncesję nr 1 na otwarcie kinematografów w Rosji. Po sukcesachw Rosji wyjechał do Teheranu, gdzie został nadwornym filmowcem perskiego szacha, z bajecznie wysoką pensją. Na początku XX wieku znalazł się w Łodzi, gdzie założył kinoteatr Urania. Przed wybuchem I wojny światowej zaczął robić interesy w Pabianicach. Do spółkiz Rudolfem Masickim wybudował kino Luna - przyul. św. Jana. Występowali w nim: Stefan Jaracz, Mieczysława Ćwiklińska i Kazimierz Junosza Stępowski. Po wojnie Lunę przemianowano na kino Mazur.

Vortheil mieszkał w pobliżu kina, przy ul. św.Rocha. Zmarł 25 lutego 1927 roku w wieku 76 lat. Pochowano go na cmentarzu ewangelickim.

Zbigniew Gajzler ma lat 45, z zawodu jest artystą fotografikiem. Nad Dobrzynką mieszka od 1982 roku. Pisze scenariusze, robi fotosy, współpracujez operatorami. Pracował przy filmach: Blaszany bębenek, Rodzina Połanieckich, Anioł śmierci, Wschodni wiatr, Młode wilki oraz przy niezwykłym filmie dokumentalnym Fotoamator. Jest to wstrząsająca historia łódzkich Żydów, utrwalona na zdjęciach zrobionych przez Niemca - księgowego z getta.
E.J. Vortheil. Sny i marzenia pioniera kinematografii to pierwszy dokument o Pabianicach. Na akceptację czekają następne. Gotowe są scenariusze filmów o pabianickim getcie, muzyku Karolu Niczem i medalistce olimpijskiej Jadwidze Wajs-Marcinkiewicz.