- Żeby komunikacja miejska sprawnie działała, trzeba odnowić tabor i bazę techniczną - mówi Jarosław Habura, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
Musimy kupić nowe autobusy, wyremontować stację paliw w bazie MZK i ustawić nowe wiaty przystankowe. W sumie ma to kosztować 10 mln zł.
- Na odnowę taboru potrzebujemy natychmiast 5 używanych autobusów, na które trzeba wydać 700-800 tys. zł. Powinniśmy je kupić na początku nowego roku - uważa Habura.
MZK planuje kupić też 11 nowych autobusów. Potrzebuje na to 8,5 mln zł. Na ustawienie nowych wiat przystankowych potrzeba 300.000 zł - jedna kosztuje około 5.000 zł, a remont stacji ma kosztować kolejne 300.000 zł. Żeby zdobyć pieniądze, Habura chce wypuścić obligacje wartości 10 mln zł. Po 15 latach będzie musiał oddać 15,6 mln zł.
MZK utrzymuje się z pieniędzy ze sprzedaży biletów (4.440.000 zł) i dopłat z Urzędu Miejskiego (2.102.803 zł).
- Z naszych badań wynika, że powinniśmy dostać 3,8 mln zł dopłaty z Urzędu Miejskiego do ulg. Robiliśmy badania w autobusach w maju, kwietniu, wrześniu i październiku. Wynika z nich, że co trzeci pasażer jeździ bez biletu, bo ma do tego prawo - wylicza.
Okazało się, że 28 osób na sto nie musi kasować biletów. Najczęściej są to osoby, które mają już ukończone 70 lat.
Radni miejscy na komisji gospodarki komunalnej pozytywnie zaopiniowali koncepcję rozwoju MZK.
13.290 osób jeździ dziennie autobusami miejskimi. W 1994 r. pasażerów było codziennie ponad 40 tysięcy. 36 mamy autobusów miejskich. Najstarsze to 15-letnie jelcze. Jest ich 5. 4.440.000 zł w zeszłym roku MZK zarobiła na biletach. W 2000 r. pasażerowie autobusów miejskich zapłacili za bilety 7 mln zł. 116 pracowników ma MZK. 2.102.803 zł dopłaca w tym roku Urząd Miejski do biletów autobusowych. 253.000 zł ma już straty spółka MZK.