Dychto to "czarny koń" niedzielnych wyborów. Bez poparcia jakiejkolwiek partii politycznej, bez dużych pieniędzy na kampanię "rozniósł" Krystynę Rendecką - popieraną przez PiS, obficie finansowaną przez tę partię. Rendecka (jeszcze wiceprezydent Pabianic), zajęła dopiero trzecie miejsce.

Zwycięzca pierwszej tury - Krzysztof Habura (ostatnio wiceprzewodniczący Rady Miejskiej) największe poparcie miał na osiedlu Tysiąclecia (okolice Zamkowej, Wyspiańskiego) i na Młodzieniaszku (Myśliwska, Ossowskiego, Spacerowa, Rydzyńska). Na Młodzieniaszku głosowały na niego aż 443 osoby.

Zbigniew Dychto (dyrektor Zespołu Szkół nr 2) wygrał na Zatorzu i w okolicach Konopnickiej. W obu tych obwodach głosowało na niego aż 411 osób.

Rendecka niezłe poparcie miała jedynie w blokach na starym Bugaju. W Przedszkolu Miejskim nr 16 padł rekord. Głosowało na nią 188 osób. Mimo to wybory przegrała z kretesem - choć butnie zapowiadała sukces "w cuglach".

Przegrał Karol Suchocki - przedsiębiorca blisko związany z SLD (do niedawna radny miejski). Najwięcej głosów (318) dostał od mieszkańców bloków przy ulicach Drewnowskiej, Gawrońskiej, Nawrockiego, Grota-Roweckiego i 20 Stycznia. A liczył na dużo więcej.

Bardzo zawiedziony jest Florian Wlaźlak (prezes ciepłowni miejskiej). Zajął dopiero piąte miejsce. Ten były prezydent Pabianic niezłe poparcie miał jedynie na Zatorzu i Młodzieniaszku. Zdobył tam 328 głosów.

Marek Błoch (były wiceprezydent miasta, obecnie prezes wodociągów), "przerżnął" nawet z handlarką Elżbietą Knut. To kolejna niespodzianka pabianickich wyborów. Oboje dostali najmniej głosów w wyborach prezydenckich.