ad

Według czujnika zamontowanego przy ul. Kilińskiego, stan powietrza dziś nie jest najgorszy. Nie jest, jeśli pod uwagę weźmiemy normę pyłu PM 10. Ta rzeczywiście nie została przekroczona.

Niestety, inaczej sytuacja ma się z tym drobniejszym (PM 2,5 lub nawet PM 1). Tego jest za dużo. Co oznacza to dla naszego zdrowia?

– PM 10 zatrzymuje się na wysokości krtani, PM 2,5 dociera do oskrzeli, PM 1 przenika do pęcherzyków płucnych naszych organizmów – wyjaśnił nam w rozmowie „Kto nas truje? To nie tylko palacze śmieciami...”, dr inż. Robert Cichowicz z Wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Łódzkiej.

Co ciekawe, dla tego najgroźniejszego pyłu (PM 1) nie ma zdefiniowanej normy, stąd nie wiemy, jaka jest skala zagrożenia dla naszego zdrowia. Przy ul. Kilińskiego ilość pyłu wydaje się być i tak wysoka, w porównaniu z ilością pyłu mierzonego w Bychlewie – tu jest dwa razy mniej (14 µg/m³).

Dane, które przekazuje stacja pomiarowa z ul. Konstantynowskiej wskazują przekroczenie w innej części miasta pyłu PM 10 (158 proc.). Niestety, tu nie widzimy, ile „krąży” nad nami pyłu drobniejszego.

Smog Życie Pabianic

Pabianice od niedawna mają na wyposażeniu specjalistyczny sprzęt – drona antysmogowego. Jak zapewnia nas Tomasz Makrocki, komendant Straży Miejskiej obsługującej maszynę, dron używany jest teraz codziennie. Był on wykorzystany ostatnio chociażby przy ul. Bagatela, gdzie wydobywający się z komina dym, utrudniał sąsiadom oddychanie.

- Weszliśmy na teren jednej z posesji, sprawdziliśmy czym jest palone w piecu. Za stwierdzone nieprawidłowości, mieszkaniec został ukarany mandatem w wysokości 200 zł – dodaje komendant.

Dron antysmogowy spełnia jednak nieco inną rolę w walce ze smogiem. Wykorzystywany jest do tropienia substancji szkodliwych powstających w wyniku wypalania odpadów, np. plastiku.

Na pyły zawieszone poradzić nie może. Z naukowego punktu widzenia, to nie „sąsiad – truciciel” jest największym wrogiem czystego powietrza.

Według dra Cichowicza, sposobami na wyeliminowanie problemu powinny być takie działania jak np. rozbudowa systemu transportu tramwajowego (elektrycznego), ale koniec końców wychodzi na to, że jakość tego, czym oddychamy leży również w rękach naszych lokalnych władz.

– Samorząd może starać się przekonać mieszkańców, a przede wszystkim np. dofinansowywać i umożliwiać im podłączenie się do sieci ciepłowniczej lub gazowej. Dla miasta priorytetem powinno być również podłączenie jak największej ilości budynków komunalnych do sieci. Nie oszukujmy się, wymiana pieców to jedynie przesunięcie problemu, a nie jego rozwiązanie – podsumował wykładowca.