W czwartek pojawiła się informacja o tym, że kobieta, u której lekarze podejrzewają obecność koronawirusa, leży w Szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi. Kobieta wróciła niedawno z Tajlandii. Do tego jechała pociągiem z Warszawy do Łodzi. W związku z tym, że źle się czuła i i miała objawy grypy, zaniepokojona zgłosiła się do szpitala zakaźnego. Lekarze przeprowadzili test na obecność koronawirusa. Wtedy okazało się, że jeden z patogenów jest pozytywny. Zdecydowano się na dalsze badania. Próbki zostały wysłane do Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie.

Wiadomo już, że koronowirusa w Łodzi i województwie nie ma. Minister zdrowia poinfmował, że nie ma go również w naszym kraju. Oprócz próbki łodzianki przebadano również materiał pobrany od innych osób u których podejrzewano zarażenie się groźnym wirusem.