Wszystkie bramy i furtki cmentarzy są dziś zamknięte. Poza kartką umieszczoną przed wjazdem na parking cmentarza komunalnego, na żadnej z bram nie ma informacji o zamknięciu cmentarzy. Choć tłumów nie widać, zdarzają się pojedyncze osoby, zdziwione zastaną sytuacją. Najbardziej rozczarowani są przyjezdni. Przed bramę cmentarza ewangelickiego podjechał mercedes. Kerowca mówi, że na mogiły bliskich przyjechał z Niemiec, wiózł rodzinę. Mocno się zdenerwował, że nie wolno im odwiedzić grobów bliskich.

- Przed cmentarzem mamy dwa patrole – mówi dyżurny Straży Miejskiej. - Strażnicy informują podjeżdżających o zakazie odwiedzania cmentarzy.

Dostajemy sygnały, że od ulicy Wierzbowej młodzi ludzie usiłują dostać się przez ogrodzenia. Przeskakują rów z wodą i niski siatkowy płot. Mają torbę z kwiatami i zniczami. Dyżurny SM zaprzeczył, by podobne zgłoszenie wpłynęło do strażników. A od kogo miało wpłynąć? Dyżurny twierdzi, że patrole obserwują teren, w miarę możliwości od każdej strony. My też obseewujemy. Pół godziny później płot przy Wierzbowej bez problemów forsuje dwóch młodych ludzi. To kolejni "skoczkowie". Pod kurtkami mają znicze - widać to wyraźnie. Radiowozu Straży Miejskiej nie ma, strażników też, "Konspiratorzy" spokojnie wchodzą więc w cmentarne alejki. Idą w stronę grobów swych bliskich. Radiowóz SM stoi w tym czasie pod cmentarnym płotem przy ul. Żurawiej. W środku siedzi jeden strażnik. Pobliski parking jest pusty. 

O słabo strzeżonych miejsca przy niskim cmentarnym płocie młodzi pabianioczanie powiadamiają się na facebooku. Numerem jeden ma być płot od strony Bychlewa, który często przeskakują sarenki.