Aż tyle, bo do poprzedniej kwoty (1.340.000 zł) doszło 81 tysięcy złotych kosztów egzekucji. Miasto zapłaciło ZUS-owi zaległe składki za pracowników przedszkola nr 4 w ubiegłym tygodniu.

Radni miejscy dziś (29 maja) na specjalnej sesji zapytali prezydenta, czy to prawda.
– Tak, z kasy miejskiej wyszło 1,4 mln zł na podstawie tytułu wykonawczego – odparł prezydent. – Dostałem nawet oficjalne podziękowanie.

Dychto tłumaczył, ze musiał to zrobić, bo ZUS zablokował konta przedszkola. Bez uregulowania tej kwoty przedszkole nie mogłoby funkcjonować.
– Gratuluję odwagi – odparował radny Andrzej Sauter. – Podejmując decyzję o zapłacie 1,4 mln, zubożył pan miasto.

Przypomnijmy, że Sauter był jednym z radnych, którzy byli przeciwni wpłacaniu ZUS-owi pieniędzy i namawiali prezydenta do walki o odsetki (300.000 zł).
– Czy to prawda, że kontrola ZUS, jaka była w przedszkolu w 2010 roku, wykazała nieprawidłowości w płaceniu składek ZUS w latach 2007-2008? – pytali radni.
– Kto miał wiedzę na ten temat i kto nic nie powiedział? – pytał radny Piotr Chrabelski.

Z wyjaśnień prezydenta wynikało, że to naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu poinformował go o pozytywnych wynikach kontroli ZUS w 2010 r. Dziś okazuje się, że już w tamtych latach księgowa przedszkola nr 4 nie odprowadzała składek do ZUS jak należy.
– Honorowy człowiek w takiej sytuacji powinien złożyć rezygnację na pana biurko – stwierdził radny Sauter.
– Była kontrola ZUS w 2010 roku i nikt nie czytał protokołu pokontrolnego, nikt go nie widział? – dziwił się radny Rafał Boczkiewicz.
Na koniec dyskusji prezydent obiecał radnym przedstawić pismo z prokuratury, jakie otrzymał w sprawie przedszkolnej afery.