Dług klubu sportowego PTC 1 stycznia wynosił 205.000 zł plus odsetki.
- Od tamtej pory urósł o 29.000 zł – wylicza Tadeusz Feliksiński, prezes Pabianickiego Towarzystwa Cyklistów.
Te długi to przede wszystkim niezapłacone rachunki za ogrzewanie hali zapaśniczej przy ul. Gdańskiej i szatni przy boisku PTC przy ul. Sempołowskiej.
Prezydent Zbigniew Dychto, prezes Feliksiński i Florian Wlaźlak – prezes Zakładu Energetyki Cieplnej, pod koniec stycznia zawarli porozumienie. Na jego mocy prezydent miał sprzedać działki należące do PTC, a pieniądze wpłacić do kasy ZEC, by w ten sposób pokryć dług klubu.
Do sprzedania są bardzo ładne tereny od strony ulicy Grabowej, gdzie jest stary basen, 4.000 metrów kwadratowych ziemi. Można tutaj pobudować kilka domów, ale pod jednym warunkiem: trzeba zmienić plan zagospodarowania przestrzennego.
O to, żeby stało się to jak najszybciej, PTC prosiło prezydenta w piśmie 14 kwietnia.
- Od tamtej pory jest cisza. Aż tu nagle radni zaczynają nas atakować, że znów zadłużamy klub – mówi prezes. - Od kwietnia mamy solary na dachu klubu przy Gdańskiej i nie pogłębiamy zadłużenia w ZEC-u.
Budowę solarów sfinansował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, który dał 38.000 zł. Klub miał dopłacić 10.000 zł, więc znalazł sponsora. Został nim były zapaśnik PTC.
- Nasze zadłużenie wobec ciepłowni generuje obiekt przy Sempołowskiej, miesięcznie 800 zł. 300 zł to koszt zużytej ciepłej wody, a 500 zł to stała opłata za przesył – wylicza Feliksiński. - Ponieważ nic nie słychać o sprzedaży działek, zaczniemy regulować nasze bieżące zobowiązania wobec ZEC. Zadłużenie nie będzie rosło.
PTC to jeden z ostatnich klubów w mieście, który ma swoje obiekty. Rocznie utrzymanie stadionu kosztuje 60.000 zł, a budynku przy Gdańskiej – 50.000 zł. Od kwietnia lokalna kotłownia przy Gdańskiej została przejęta przez Zakład Gospodarki Komunalnej.
- Dyrektor obiecał, że będziemy płacić tylko za zużytą energię, a nie za przesył - jak do tej pory. To obniży opłaty o 500 zł miesięcznie – wylicza Feliksiński.