Za udział w komisjach i sesjach radni miejscy dostają diety z ratusza. Tak stanowią przepisy. Niektórzy biorą także pieniądze w firmach, w których są zatrudnieni. A nie powinni, bo w tym czasie nie ma ich w pracy.

- Jestem radnym od 14 lat. Zawsze usprawiedliwiano nieobecności w pracy, ale nic nie potrącano. To jakiś nowy zwyczaj - dziwi się Leszek Maliński.

Burza rozpętała się za sprawą Jacka Wutzowa i Pawła Górskiego - dyrektorów szpitala. To oni ogłosili, że lekarze Jarosław Lesman i Elżbieta Papuga złamali prawo - ustawę antykorupcyjną i rozporządzenie ministra pracy. Lesman i Papuga, którzy są radnymi, nie powinni brać wynagrodzenie ze szpitala, gdy są na sesjach lub w komisjach Rady Miejskiej. A biorą od listopada 2002 roku, gdy zostali radnymi.

Wutzow i Górski mogą nakazać lekarzom zwrot wypłaconych pieniędzy. Mogą też zwolnić ich z pracy.

- Nie łamaliśmy prawa - zgodnie bronią się Lesman i Papuga. - Zawsze informowaliśmy w szpitalu, kiedy bierzemy udział w sesjach i komisjach. Sami nie możemy pomniejszyć swoich pensji lekarskich. To szefowie szpitala nie dopełnili obowiązków.


***
Jak to załatwili inni radni:

FLORIAN WLAŻLAK - radny powiatowy, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej:

- Mnie nie potrącają z pensji za udział w sesjach i komisjach Rady Powiatu. Komisje są zwykle po godzinach pracy, a sesje odpracowuję. Mam na to zgodę prezydenta miasta. Moim pracownikom - radnym miejskim i powiatowym, nie potrącam pensji za nieobecność w pracy.


MARIOLA FLORCZAK - radna miejska, pracownica Miejskiego Centrum Pomocy Społecznej:

- Na sesje staram się brać wolne. Przełożeni krzywo patrzą, gdy nie ma mnie w pracy.


GRZEGORZ MACKIEWICZ - radny miejski, kierownik marketingu w "narzędziówce":

- Wpisuję każde wyjście do specjalnej książki w zakładzie. W kadrach zostawiam zawiadomienie o sesjach. Nie wiem czy odliczają mi pieniądze za usprawiedliwione nieobecności w pracy z powodu pracy społecznej.


EDWARD ROGALEWICZ - radny powiatowy, pracownik Urzędu Miejskiego:

- Biorę urlop.