Miała wielką szansę zmienić swój los i zostać gwiazdą kina. Film "Cześć, Tereska", w którym młodziutka pabianiczanka Aleksandra Gietner zagrała główną rolę, bardzo spodobał się w Stanach Zjednoczonych. Ola dostała zaproszenie do USA, gdzie miała być witana jak gwiazda filmowa. Ale nie będzie. Kilka dni temu uciekła z poprawczaka w Falenicy, gdzie siedziała za notoryczne łamanie prawa.

- Zadzwoniła do mnie dzień przed ucieczką - mówi Karolina Bondera, która też grała w filmie "Cześć, Tereska". - Powiedziała, że ucieknie, że ma dość zamknięcia.

O zamiarze ucieczki Oli wiedziało pół poprawczaka.

- Co wieczór modlę się, by jej nie złapali - mówi najlepsza koleżanka Oli z poprawczaka. - Miałyśmy uciec razem, ale ja zostałam.

Oknem na wolność

Ola uciekła 8 marca. Tego dnia pielęgniarka i strażnik zawieźli ją do przychodni lekarskiej w Wawrze, bo źle się czuła. Zwiała przez okno w toalecie. Tą ucieczką zaprzepaściła szansę na wcześniejsze wyjście z poprawczaka.

- Wiedziała o tym, ale bardziej pociągało ją dawne środowisko - uważa Romuald Sadowski, dyrektor ośrodka.

Zdaniem wychowawców, zły wpływ na Olę miała popularnośći grad nagród za rolę w filmie.

Innego zdania jest Kinga, koleżanka Oli z poprawczaka.

- To życiowa dziewczyna. Lubi się bawić, chodzić na dyskoteki. A tu siedziała w zamknięciu. Mam nadzieję, że teraz dobrze się bawi.

Zawsze do babci

Po ucieczce Ola przyjechała do Pabianic, do babci.

- Prosiłam, żeby wróciła do Falenicy - mówi babcia Aniela. - Obiecała, że tak zrobi. Dałam jej nowe ubraniei trochę pieniędzy na drogę.

Ola do ośrodka nie wróciła. Ściga ją policja.

Babcia Aniela Wolska wciąż wierzy w Olę. Odkąd wnuczka przyszła na świat, zajmowała się nią jak matka. Niedawno sąd stwierdził, że babcia nie daje sobie rady z wnuczką. Oddał Olę pod opiekę matki.

Trudne dziecko

Ola jest dzieckiem nieślubnym. Ojciec dał jej tylko nazwisko. Wcześnie zmarł. Aniela Wolska zajęła się wnuczką (nazywa ją "Olenią"), gdy dziewczynka miała pół roku. Wychowywała ją przez pięć lat. Potem na krótko Ola wróciła do matki. Nie chciała tam mieszkać, bo w domu był obcy człowiek - nowy partner mamy. Po powrocie ze szkoły rzucała tornister i znikała.W Szkole Podstawowej nr 14, gdzie się uczyła, dobrze ją pamiętają.

- Miała szalone pomysły - wspomina Irena Michalak, dyrektorka szkoły. - Wielokrotnie stawałau mnie "na dywaniku". Myślę, że nie znalazła własnego miejsca. Zawsze była odrzucana.U nas skończyła czwartą klasę.

Wkrótce matka oddała Olę do szkoły z internatem, którą pod Poznaniem prowadzą zakonnice. To się nie spodobało babci. Zabrała Olę do siebie. Zamieszkały w dwóch małych pokojach na pierwszym piętrze odrapanej kamienicy przy ul. Konstantynowskiej. Babcia wystarała się, by sąd przyznał jej prawo opiekowania się wnuczką. Zapisała małą do piątej klasy w Szkole Podstawowej nr 8 na Starówce.

- Nie jest u mnie bogato, ale czysto i przyzwoicie - mówi babcia. - Ola ma swój pokój, biurko i regał.

Do dziś na półkach stoją pluszowe maskotki Oli.

Winne są koleżanki

Wciąż jednak Ola chodziła na wagary, kradła i kłamała.

- Babcia często bywała w naszej szkole - mówi Bożena Włodarczyk, dyrektorka "ósemki". - Bardzo się interesowała wnuczką. Ola doskonale dawała sobie radę z nauką. Ale wagarowała. Piątej klasy nie ukończyła. Umieszczono ją w placówce wychowawczej.

- Starówka, wiadomo, co to za dzielnica - mówi sierżant Waldemar Bartłomiejczyk z sekcji do spraw nieletnich w komendzie policji. - Ola uciekała z domu. Chodziliśmy do szkoły, bo nauczyciele nie radzili sobie z nią. Wtedy płakała. Były to łzy złości, a nie skruchy.

Za wybryki Oli babcia wini szkolne koleżanki.

- Żałuję, że przeniosłam ją do podstawówki na Starówkę - mówi. - Tu wpadła w złe towarzystwo. Koleżanki, z którymi się zadawała, to dzieci z marginesu. One stały się ważniejsze ode mnie.

Ważniejszy był także Łukasz. Oli podobał się luz w rodzinie Łukasza. Lubiła chodzić do jego domu przy ulicy Warszawskiej. Tam było wesoło, lał się alkohol. Przez ten luz Łukasz trafił do poprawczaka - za włamania i kradzieże.

W sylwestra 1997 r. Ola wyszła z domu na pół godziny. Nie było jej cztery dni. Potem wyznała, że była na prywatce w Łodzi. Bawiła się z dorosłymi mężczyznami, piła wódkę, paliła papierosy.

Obok prawa

Policyjna kartoteka Oli jest gruba jak książka telefoniczna. Miała 8 lat, gdy złapali ją pierwszy raz.

- To niezły gagatek - mówi sierżant Bartłomiejczyk. - Z żadną jej rówieśnicą nie mamy takich problemów.

Ola pobiła koleżankę, która nie chciała dać jej pieniędzy. Miała sprawę karną.Niedługo potem policjanci złapali ją na ulicy, gdy taszczyła łupyz ograbionego mieszkania na Bugaju. Wpadła też w środku nocy z wózkiem twarożków skradzionych w sklepieBiedronka.

Piątej klasy nie skończyła. W październiku 1999 r. Sąd Rodzinny postanowił zamknąć ją w Ośrodku Wychowawczym w Otwocku.

Urodzona aktorka

W Otwocku wypatrzył ją Robert Gliński - reżyser filmowy. Gliński szukał aktorki do tytułowej roli w filmie "Cześć, Tereska". Film jest przerażającą historią o życiuw blokach zbudowanychz wielkiej płyty. 15-letnia bohaterka, Tereska (gra ją Ola Gietner) jest wrażliwa i uczuciowa, ale nie zna granicy między dobrema złem. Fałszywie odczytuje intencje kalekiego Edka (gra go Zbigniew Zamachowski). Tereska szuka przyjaźni, a Edek - łatwej zdobyczy. To prowadzi do zbrodni. Dziewczyna zabija kalekę.

- Nie mogła tego zagrać grzeczna panienka z dobrego domu - tłumaczy reżyser.

Gliński wybrał Olę spośród 160 wychowanek poprawczaka.

- Zgodziłam się, by grała w tym filmie, choć filmowa historia nie za bardzo mi się podobała - mówi babcia Aniela. - Powtarzałam Oli, żeby nie zmarnowała szansy, że teraz Pan Bóg zaświecił jej światełko na drogę życia.

Film kręcono na warszawskiej Pradze.

- Zrobili z niej gwiazdę filmową. Może jeszcze dadzą Oscara? - oburzali się policjanci z komendy w Pabianicach. - Nic dobrego z tego nie będzie. Ona ma niewinną twarzyczkę, ale diabła za skórą.

Z Oli Tereska

Dyrekcja poprawczaka też nie była zachwycona filmową karierą wychowanki. Miała jednak nadzieję, że pomoże to dziewczynie "nawrócić się". Ale film zepsuł Olę. Pewnego dnia "gwiazda filmowa" poprosiła o pędzel. Gdy nie spełniono jej życzenia, obcięła włosy koleżance.

- Ona żyje w świecie filmu. Nie odróżnia fikcji od rzeczywistości - twierdzą pedagodzy z ośrodka. - Film miał na nią negatywny wpływ.

Stracona szansa

Po występie w filmie los uśmiechnął się do Oli. Sąd Rodzinny w Pabianicach zdecydował, że może wrócić do domu - pod opiekę babci i kuratora. Ola zdała do drugiej klasy gimnazjum na Bugaju. Ale wkrótce znów uciekła.

- Pod koniec czerwca była u mnie- mówi babcia Aniela. - Miała na sobie cudze ciuchy, mówiła, że chce zostać.

Została na jedną noc. Gdy rankiem babcia wyszła do sklepu, Ola spakowała swoje najlepsze ubrania. Zabrała 120 zł, kilogram mąki i paczkę cukru. Sąd natychmiast odwiesił karę i skierował Olę do poprawczaka w Falenicy. Ale nikt nie wiedział, gdzie jest uciekinierka.

Blond gwiazda

Tymczasem Ola podróżowała po kraju. Była na festiwalach filmowych: w Kazimierzu i Gdyni, gdzie film "Cześć, Tereska" dostał główną nagrodę. Ufarbowana na jasny blond, uśmiechała się do kamer, udzielała wywiadów.

- Zatkało mnie, gdy zobaczyłem ją w telewizji - mówi sierżant Bartłomiejczyk. - My jej szukaliśmy, a ona siedziała przed kamerami. Grała nam na nosie.

12 maja zeszłego roku policjanci zatrzymali Olę. Wyciągnęli ją z samochodu stacji telewizyjnej TVN - na ul. 3 Maja. Ola wybierała się do Warszawy na nagranie.

- I tak wam ucieknę - obiecała policjantom.

Zamknęli ją w poprawczaku. 5 marca ogłoszono nominacje do Orłów- Polskich Nagród Filmowych. "Cześć, Tereska" dostał aż 10 nominacji. Ola kandydowała do nagrody za główną rolę kobiecą. Ostatecznie film dostał 5 Orłów, a Ola - żadnego. Dziewczynęz Pabianic docenili jednak Amerykanie. Dostała nagrodę Young Artist Awardsi zaproszenie do Los Angeles.

- Szkoda, że uciekła - żałuje Karolina Bondera z ekipy filmowej "Cześć, Tereska". - 7 kwietnia miała polecieć do Los Angeles odebrać nagrodę.

Jaka jest Ola
mówi Robert Gliński, reżyser filmu (w wywiadzie dla tygodnika Angora):

- Ola ma w sobie prawdę i naturalność, co jest dużym skarbem aktora. Ale w zawodzie aktora to nie wystarczy. Ola musi nad sobą dużo pracować. Jej imponuje świat, który ją otacza, koleżanki z poprawczaka. Nie potrafi przeciwstawić się temu. Stąd powstało zło w jej życiu. Potrzeba jej dojrzałości. Wierzę, że przyjdzie taki okres, gdy zastanowi się nad tym, co sięz nią dzieje, że zrozumie, iż podąża w niewłaściwym kierunku. Oby to opamiętanie przyszło jak najszybciej. Uważam, że jeszcze są dla niej szanse. Później, w świecie dorosłych, nikt jej nie pomoże.

Kręcąc film, Ola zobaczyła świat do tej pory nieznany, świat, w którym się ciężko pracuje, po 15 godzin na dobę. Zobaczyła ludzi, którzy są oddani jakiejś sprawie. Sama świetnie pracowała. Była zdyscyplinowana. Miała chwile załamania, ale każdy je ma.