Od kilku lat nikt nie chce zajmować się starą salą zabaw przy św. Jana 6. Ostatni gospodarze – pingpongiści – opuścili obiekt kilkanaście lat temu. Piotr Adamski, dyrektor MOSiR-u oddał wtedy salę pod zarząd Urzędu Miejskiego. Motywował to tym, że obiekt jest w kiepskim stanie i nie stać go na jego remontowanie. Jedną z głównych wad była popękana ściana i lejąca się przez dziurawy dach woda.

Urząd Miejski przygotował obiekt do sprzedaży. Wcześniej oddzielił działkę od prywatnej i urządził drogę dojazdową od strony ul. Pułaskiego.

Były już dwa przetargi i chętnych na obiekt wciąż nie ma. Teraz prezydent zaproponował, żeby w trzecim przetargu wystawić nieruchomość za 330.000 zł (netto).

- Wpłynęło pismo do pana od pięciu radnych, proszące o wycofanie się ze sprzedaży tego obiektu – wyjaśnił radny Marian Koczur, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej. - Posprzątać, umyć i można wesela urządzać. To jest za tanio. Albo czekać na właściwego kupca, albo urządzić jako obiekt miejski. Obok jest parking. To świetna lokalizacja.

Radni złożyli pismo na ręce prezydenta.

- Opinię o sprzedaży wydaje komisja. I ja nie wiem, które jest teraz ważniejsze: opinia komisji Rady Miejskiej czy pismo od kilku radnych? – zastanawiał się prezydent Zbigniew Dychto na wtorkowej Komisji Gospodarki Komunalnej.

Budynek jest w ewidencji zabytków, ale zabytkiem nie jest.

- To jest ruina. Ile miałby kosztować taki remont? – pytał radny Zbigniew Grabarz.

Ale nie usłyszał odpowiedzi.

- Moim zdaniem powinno się zobaczyć ten obiekt i sprawdzić, czy to ruina, czy obiekt, który można zagospodarować na potrzeby gminy – mówił radny Krzysztof Górny. - I musimy określić, ile to będzie kosztowało i czy nas na to stać.

Za sprzedażą opowiedział się radny Andrzej Sauter.

- To ładny obiekt, o określonej estetyce i w dobrym stanie. Może go jakieś duchy chronią, bo o dziwo, trzyma się – żartował Sauter. - Teraz, gdy wyburzone są garaże od strony podwórka USC, to świetne miejsce na galerię, klub jazzowy. Ale to musi być osoba prywatna, żeby tam można było wypić lampkę wina czy piwo.

Radni na wniosek Górnego przełożyli dyskusję o tym, czy remontować, czy sprzedać na kolejną komisję.

- Prosimy ustalić, czy możemy dostać na remont pieniądze od konserwatora zabytków – mówił radny Koczur do prezydenta.

Ile może kosztować remont?

- Około 2 milionów zł – uważa Sauter. - Będzie prowadzony pod nadzorem konserwatorskim.

Prezydent chce sprzedać nieruchomość za 330.000 zł (netto). Według wyceny 140.969 zł to wartość gruntu i ponad 180.000 zł - budynku. Budynek ma 248 m kw.