Do walki z Covid–19 przystąpili byli wojskowi i policjanci z fundacji SPAP. Rozpuścili w pomieszczeniach sanepidu wirusobójczą mgiełkę.

- Pandemia dotknęła nas drugi raz. Wpadliśmy na pomysł rozszerzenia naszej działalności, aby być przydatnym również w tym trudnym czasie. Tym bardziej, że nasi członkowie mają odpowiednie uprawnienia do przeprowadzania profesjonalnej dezynfekcji – informuje Tomasz Łuczak, prezes fundacji.

Zakupili odpowiedni sprzęt np. zamgławiacze, parownice, plecakowe rozpylacze środków biologicznych i ozonatory. Jednorazowa dezynfekcja zapewnia skuteczność na około 9-10 dni.

- Powinno się to powtarzać – dodaje Łuczak.

Do biur i miejsc publicznych najbardziej nadają się zamgławiacze. Delikatna mgiełka nie powoduje zanieczyszczeń i nie trzeba przy okazji ewakuować całego budynku. Ozonowanie zaleca się natomiast w pomieszczeniach, które są opuszczone przez użytkowników i można je później przez kilka godzin wietrzyć.

Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna to pierwsze jednostka publiczna, w której SPAP prowadziło dezynfekcję. Wcześniej przeprowadzali ją w pomieszczeniach prywatnych.

- Mamy ludzi przeszkolonych, z odpowiednimi certyfikatami do robienia takich rzeczy. Są u nas byli żołnierze, policjanci i ratownicy medyczni.

Działają 24 godziny na dobę. Jeśli pojawia się siedlisko koronawirusa Covid-19 to dezynfekcja zalecana jest natychmiast. Na co dzień członkowie fundacji zajmują się robieniem audytów bezpieczeństwa i szkoleń. Obecnie, z powodu pandemii, nie mogą tego robić.