Do przykrego zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, podczas tak zwanego obchodu przedspisowego. W jednym z mieszkań na Starym Mieście ostro balowało dwóch mężczyzn. Zabawy nie przerwali nawet wówczas, gdy w drzwiach pojawiła się rachmistrzyni. Co gorsza, zadbaną kobietę próbowali wciągnąć na balangę, proponując jej niewyszukany seks. Z tego co udało nam się ustalić, panowie wcześniej zadzwonili do agencji towarzyskiej po dwie dziewczyny. Przyszła tylko jedna i być może rachmistrzynię uznali za tą drugą.

- Pani doskonale dała sobie radę i wybroniła się z opresji - mówi Wojciech Poros, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Miasta. - Jeszcze tego samego dnia rozmawiał z nią prezydent Winiarski. Później spotkał się także z jej mężem. Kobieta zrezygnowała ze składania doniesienia na policję. Na spis do feralnego mieszkania pójdzie jej opiekun spisowy, być może w obstawie straży miejskiej.

W piątek wszyscy rachmistrzowie, którzy od wtorku dokonują spisu powszechnego, mieli spotkanie z policją. Udzielono im instruktażu, jak postępować w sytuacji zagrożenia. Rozdano im, w pośpiechu drukowane, ulotki z numerami komórkowymi dzielnicowych. Jeżeli będą bali się odwiedzać podejrzane mieszkania, to mogą prosić o pomoc straż miejską lub policję. Spis jest powszechny, co oznacza, że rachmistrzowie będą musieli dotrzeć do wszystkich pabianickich rodzin. Nawet rodzin przestępców.