Pomieszczenia przy ul. Gdańskiej 7 były w bardzo złym stanie. Najemca musiał na własny koszt dokonać rozdziału i przebudowy instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej, zamontować urządzenia pomiarowe, osprzęt elektryczny i urządzenia sanitarne. Trzeba też było zamontować brakujące drzwi, pomalować ściany i sufit, naprawić posadzki.
Mimo tego lokalem zainteresowało się Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy „Szansa”. Jego połowę chcieli przeznaczyć na swoją działalność, a drugą część – na magazyny żywnościowe dla ubogich mieszkańców miasta.
W umowie, którą podpisał prezes „Szansy”, Zbigniew Karczewski, z Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej, napisane było między innymi, że wszystkie roboty zostaną wykonane we własnym zakresie najemcy. Karczewski nie spodziewał się, że za remont pomieszczenia przyjdzie mu zapłacić aż 35 tysięcy złotych. Zwrócił się wtedy do dyrektora ZGM-u, Jerzego Zalepy, o zwolnienie z co miesięcznych opłat na tę kwotę. Zalepie wyszło, że „Szansa” nie płaciłaby wtedy czynszu przez 15 lat. W takiej sytuacji, szef ZGM-u przedstawił tę sprawę władzom miasta.
- Nie myli się ten, kto nic nie robi – stwierdził przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej, Andrzej Sauter.
Obecny na spotkaniu Karczewski poprosił o zwolnienie z opłat czynszowych chociaż na jakiś czas.
- Obejrzałem pomieszczenie przy Gdańskiej, jest w opłakanym stanie – wyjaśnił radny Krzysztof Rąkowski. – Dlatego uważam, że decyzja ZGM-u powinna być korzystna dla „Szansy”.
-Lokal nie był utrzymany w dobrym stanie, a Stowarzyszenie chce go uporządkować – dodał wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, Radosław Januszkiewicz. – I robi to w szczytnym celu. To jest precedensowa sytuacja.
Komisja zwróciła się z prośbą do prezydenta i Jerzego Zalepy w sprawie wypracowania renegocjacji umowy między „Szansą”, a ZGM. Przedstawiła również inny wniosek – zbilansowania, jakiej wysokości utracone korzyści ma miasto z najmu lokali różnym stowarzyszeniom i ustalenie wspólnych zasad najmu dla wszystkich takich stowarzyszeń.