Szwankują linie telefonii komórkowej i sprzęty AGD.

- Włączył mi się alarm w lodówce, zupełnie bez powodu – opowiada mieszkanka Bugaju.

Ulewa, która trwała mniej więcej od 15.00 do 16.20, dosłownie sparaliżowała miasto.

Pełne ręce roboty mieli strażacy. Akcji, do których byli wzywani, było mnóstwo. Działali np. na Bardowskiego, gdzie wypompowywali wodę z piwnic zalanych domków. Ulica Orla była tak zalana, że straż pożarna musiała jechać chodnikiem, by przemieścić się do wezwania. Jakiego? Strażacy zepchnęli tam z ulicy trzy "zatopione" samochody na chodnik. Podobną akcję prowadzili na Kilińskiego. W wodzie stały: Grabowa, Śniadeckiego, Wileńska, Kilińskiego, Zamkowa...

Nie tylko ludzie i ich majątek ucierpiały na skutek deszczu. Do nietypowej akcji zostali wezwani strażnicy miejscy. W pobliżu skrzyżowania Pomorska/Dąbrowskiego miał pływać... półtorakilogramowy karp. Jak się tam znalazł? Na skutek ulewy wypłynął z oczka wodnego. Strażnicy zostali poproszeni o jego złapanie. Niestety, ryba zniknęła. W tamtych okolicach widziano też żółwia.

Akcja strażaków i policjantów była również na Grabowej 33. Zerwało tam linie energetyczne. Z kolei na ulicy Oliwkowej drzewo przewróciło się na ulicę. Na ulicy Wspólnej pani kierowca wjechała w otwartą studzienkę kanalizacyjną.

Od momentu, gdy przestało padać, wycie syren strażackich, policyjnych i karetek pogotowia słychać było co chwilę.

Uwaga, to jeszcze nie koniec pogodowego koszmaru! Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego wydało ostrzeżenie: do godz. 20.00 w czwartek, 2 sierpnia prognozuje się upały do 32 stopni w dzień. Towarzyszyć im mogą porywiste burze.