ad

Punkt Informacyjny Europa Direct powstał dwa lata temu. Teraz mieści się w budynku biblioteki przy ul. św. Jana 10. Na etatach pracują tam dwie osoby. 70.000 zł daje Unia Europejska. Resztę dokłada Urząd Miejski. W zeszłym roku utrzymanie punktu kosztowało w sumie 167.363 zł.

- Robimy lekcje europejskie, pikniki, konkursy, prawnicy udzielają u nas bezpłatnie porad – wyliczał Maciej Wlazłowicz, szef Europa Direct w Pabianicach.

W zeszłym roku zrobili aż... 15 lekcji europejskich. Odwiedziło ich 300 osób. Przyszli po porady do prawników.

- To strasznie mało – dziwił się radny Piotr Roszak. - To harcerze urządzają 189 zbiórek rocznie, a tu 15 lekcji w roku było. Albo nie potrafią tego robić, albo jest tak małe zainteresowanie.
Radni prosili o wyliczenie kosztów utrzymania punktu. Okazało się, że miesięcznie za prowadzenie strony internetowej płacą 1.000 zł. Kolejne 600 zł dostają prawnicy, którzy udzielają porad pabianiczanom. Wydają też sporo pieniędzy na nagrody dla dzieci i na gadżety.

- Zrobili najdroższe długopisy w mieście – nie kryje zdziwienia radny Marcin Mieszkalski. - Z ich wydatków można wyczytać bardzo ciekawe rzeczy. Zamknąć ten punkt i po kłopocie.

Na Komisji Budżetu i Finansów radny Dariusz Wypych zapytał: „Jak wygląda likwidacja takiego punktu i jak długo to trwa?”

W Polsce punktów Europa Direct jest 26. Tylko dwa są w województwie łódzkim – w Pabianicach i w Piotrkowie Trybunalskim.

Na ostatniej Komisji Budżetowej Mieszkalski i Roszak złożyli wniosek do prezydenta o likwidację punktu.