W piątek około godziny 9.00 ekipy wyruszyły przeczesać ostatni fragment okolicy. Zbiórkę mieli na boisku przy Urzędzie Gminy w Dłutowie.

- Będziemy się kierować w stronę Zofiówki. Chcemy przeszukać każdy metr terenu, a tylko tutaj jeszcze nie szukaliśmy. Paweł to wysoki mężczyzna. Nie mógł się nagle zapaść pod ziemię - mówi Paweł Zarychta, komendant policji. - Tropić go będą też psy z Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej. Z przewodnikami będą szukać wzdłuż rowów przy drogach.
To już kolejny dzień dramatycznych poszukiwań 23-latka. Paweł Kałowski wyszedł z domu w niedzielę (23 sierpnia) o godzinie 10.00. Mówił, że chce pojeździć na rowerze.
- Nie było w tym nic podejrzanego, ani niepokojącego – mówi siostra zaginionego. - On często jeździł na rowerze w okolicy Zofiówki i Rydzyn.
Paweł tego ranka wstał z łóżka wcześniej niż zwykle.
- Mama przypuszcza, że się z kimś kontaktował – dodaje siostra. - Mamy nadzieję, że policja sprawdzi bilingi i dojdziemy, z kim rozmawiał przed wyjazdem.
Gdy Paweł nie wracał długo do domu, rodzice zaczęli do niego dzwonić na telefon komórkowy. Niestety, w słuchawce do dziś odzywa się automatyczna sekretarka.
- Brat był spokojny. Nie sprawiał żadnych problemów, nie zachowywał się inaczej w ostatnim czasie – opowiada siostra. - Jeżeli ktokolwiek go widział, albo wie, gdzie przebywa, prosimy o kontakt.
Paweł ma 188 centymetrów wzrostu, jest szczupły. Ma niebieskie oczy i ciemne, ścięte na jeża włosy.
Telefony, pod które można dzwonić w sprawie zaginionego: (042) 213 82 28, 0508 148 046.

- Gdy minie siedem dni, śledztwo przejmie prokuratura. Wtedy rozpoczną się przesłuchiwania rodziny i znajomych - wyjaśnia komendant. - Rodzina twierdzi, że nie miał kłopotów rodzinnych, nie miał długów i nie miał dziewczyny. Ma kochającą rodzinę. Sprawdziliśmy jego komputer. Przeszukaliśmy pokój. Nie znaleźliśmy nic, co by wskazywało na samobójstwo. Niestety, z dnia na dzień są coraz mniejsze szanse, że znajdziemy go żywego.

Zobacz zdjęcie Pawła