- Jestem w Samoobronie od początku, będę w Samoobronie do końca - oświadczyła nam wczoraj Tyszkowa.

Nasza posłanka ma charakter. Nie dała się skusić ani doskonale płatnymi posadami przy rządzie Jarosława Kaczyńskiego, ani obietnicami "skreślenia" długów w bankach. Została w partii, choć odeszło z niej kilkunastu przekupnych kolegów. Takie były okoliczności rozbicia koalicji rządowej PiS-Samoobrona-LPR.

- Jestem lojalna - krótko stwierdza Grażyna Tyszko.

I uważa, że Lepper chce dobrze dla Polski. Jej zdaniem, w rządzie Lepper próbował realizować program, z którym Samoobrona poszła do wyborów. W czwartek premier Kaczyński wyrzucił go z rządu.

- Nasz przewodniczący nie mógł spełnić obietnic danych Polakom i dlatego nie było dla niego miejsca w koalicji - tłumaczy posłanka.

Tyszko nie musi się martwić o weksel Samoobrony, bo została w partii. Ci, którzy odeszli (zwani "planktonem" lub "posłami dietetycznymi"), mają zapłacić Samoobronie po 552.000 złotych. Tak twierdzi Lepper.

Tyszkowa rozmawiała z Andrzejem Lepperem, gdy pierwsi posłowie uciekali z Samoobrony.

- Był zdziwiony, że go opuścili - opowiada. - Ale szybko dodał, że może to i lepiej. Przynajmniej wiadomo, z kim ma się do czynienia.


***
Grażyna Tyszko prowadzi w Piątkowisku gospodarstwo rolne (3,27 ha). Uprawia zboże. W oświadczeniu majątkowym z kwietnia podała, że gospodarstwo jest warte zaledwie 7.000 zł. W zeszłym roku nie miała z niego żadnego dochodu. Z kasy Sejmu dostaje co miesiąc 28.580 zł uposażenia i 5.716 zł diety. Ma do spłacenia kredyty w: Mazowieckim Banku Regionalnym - 62.712 zł, Banku Gospodarki Żywnościowej - 27.377 zł oraz Pa-Co-Banku w Pabianicach - 303.038 zł.

Tyszko ma 57 lat. Należy do Rady Krajowej Samoobrony, jest przewodniczącą Koła Gminy Pabianice. Ukończyła zasadniczą szkołę zawodową o specjalności laborant chemii.

Ma trzy córki. W zeszłorocznych wyborach głosowało na nią 837 pabianiczan (10.981 osób w całym okręgu sieradzkim).