Działacze Lewicy naszego regionu postanowili w geście solidarności z osobami LGBT wywiesić w Pabianicach tęczowe flagi. Udało im się jednak wyciągnąć flagę tylko w jednym punkcie miasta i to i tak na krótko...

Zobacz też: Homofobia chroni rodzinę? Oburzenie po wpisach szefa „Solidarności” [LIST OTWARTY]​

- Gdy podeszliśmy z flagą do pomnika Długosza, po kilku sekundach usłyszeliśmy wyzwiska od grupy młodych ludzi po drugiej stronie ulicy – relacjonuje Michał Pietrzak. - Za moment wyzywał nas rowerzysta, który zatrzymał się nas nagrywać. Po minucie podjechał do nas kolejny rowerzysta, który kazał nam zabrać flagę jak już się sfotografujemy.

Po chwili działacze zostali okrążeni przez kilkanaście osób.

- Wszyscy krzyczeli, kazali nam „spier***ć” z ich miasta, jeden z nich zaczął wyrywać nam flagę. Dziewczyna zapytała po co tu z tym (flagą) przyszedłem, skoro nie jestem LGBT. Przepychanka trwała krótko, ale dyskusja pełna wulgaryzmów trwała kilkanaście minut. Zaraz po tym jak odeszliśmy, po 10 sekundach, kolejny przechodzień zerwał flagę i wyrzucił do kosza – dodaje Pietrzak.

Działacz Lewicy nie kryje rozczarowania postawą przechodniów, którą uważa za agresywną i krzywdzącą.

- My to przeżywaliśmy 20 minut. Ludzie LGBT mają tak przez całe życie. Tęcza nie obraża, a my nie możemy pozwalać aby kilka tysięcy mieszkańców Pabianic żyło w strachu przed pobiciem z powodu swej orientacji seksualnej – podsumowuje.