Gdy tuż przed meczem w Wołominie okazało się, że w ekipie gospodyń nie zagra liderka Katarzyna Dulnik, tamtejsi kibice bali się pogromu. Początek zdawał się potwierdzać obawy miejscowych. Pabianiczanki przez 4 minuty zdobyły kolejno 7 punktów, nie tracąc żadnego. Pewnie wygrana pierwsza kwarta nie zapowiadała późniejszych emocji. Kolejne kwarty przegrane kilkoma punktami sprawiły, że Wołomin zaczął wierzyć w niespodziankę. Przewaga naszych zmalała do 4 punktów. Kilka niezrozumiałych decyzji sędziów dodatkowo podgrzało atmosferę pojedynku.

Na szczęście, w ostaniej "ćwiartce" Elżbieta Trześniewska i Leona Krystofova wykorzystały swój wzrost i umiejętności, szybko studząc zapał wołominianek. Wyraźnie z sił opadły liderki gospodyń: Łotyszka Ilse Ose-Hlebowicka i Białorusinka Zdziesińska. O wysokim zwycięstwie PZU Polfy zadecydowały ostatnie 4 minuty gry, wygrane przez nasz zespół 16:4. Świetnie pod obiema tablicami radziła sobie Emilia Lamparska, która zebrała aż 16 piłek.

- To chyba mój rekord w ekstraklasie. Sama nie wiem, jak to się stało. Po prostu piłka spadała tam, gdzie byłam - skromnie ocenia swój wynik popularna "Szpila".

Do Wołomina nie pojechała chora Renata Piestrzyńska, a Katarina Polakova zagrała po raz pierwszy od pamiętnego starcia z gdyńską wieżą Małgorzatą Dydek.

PZU Polfa: Trześniewska 23, Krystofova 18, Jaroszewicz i Wlaźlak po 10, Lamparska 6, Głaszcz 5, Polakova 4, Libicova 3, Korzeniewska.
W niedzielę o 17.00 hit sezonu, czyli derby regionu. PZU Polfa Pabianice podejmie ŁKS Lotto.