Sekretarza miasta zabrali do aresztu prosto z ferii w górach. Bawił tam z żoną i dziećmi. Na urzędnika Pawła P. policjanci czekali w Starostwie Powiatowym, gdzie od grudnia 2010 r. miał lepiej płatną posadę. Sekretarz zarabiał miesięcznie 7.500 zł, a naczelnik - 5.800 zł. Mimo to wyciągali ręce po łapówki.

Zarzuty prokuratora da się streścić w jednym słowie: korupcja!

– To nie koniec sprawy. Będą kolejne przesłuchania – mówi Małgorzata Klaus. – Sprawa jest rozwojowa. Ale o jakie kwoty chodzi, tego nie mogę powiedzieć.

Na konkurs „Dni Pabianic” rozpisany przez nasz ratusz wpłynęły 3 oferty agencji rozrywkowych. Fokus z Działoszyna chciał urządzić tę imprezę za 116.156 zł, Pasja z Łodzi – za 162.784 zł. Ale urzędnicy wybrali… najdroższą ofertę PRO Art–u z Wrocławia – za 173.100 zł.

– W piśmie, które dostałem od policjantów z Wrocławia, prokurator stwierdza, że podejrzewa ich o przyjęcie 34.000 zł – mówi prezydent Dychto. – Nie wiem, czy każdy z nich dostał po tyle. Czy może się tym dzielili? Czy tylko raz tak było?

Od 31 stycznia Adam M. jest na zwolnieniu.

- To prawda. Ma zwolnienie do 28 lutego - mówi Dychto. - Ale to i tak niczego nie złatwia. Jak będę miał pismo od prokuratora, pożegnam się z jednym i drugim.

Więcej w papierowym wydaniu Życia Pabianic