W czwartek o godzinie 16.30 przed Zamek zajechała grafitowa limuzyna. Wysiadła z niej para młodych ludzi odświętnie ubrana. Kobieta trzymała w ręce wiązankę. O tym, że była to para młoda, świadczyła tablica rejestracyjna samochodu. Zamiast liter i cyfr widniało jedno słowo "Nowożeńcy".

Młodzi i goście udali się na pierwsze piętro Zamku. Tu w sali kominkowej przygotowano uroczystość.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pierwszy ślub na Zamku brała para prawników. Zastrzegli sobie anonimowość.

- Było pięknie - usłyszeliśmy od gości pary młodej. - O niebo przyjemniej niż w obskurnej salce przy ulicy świętego Jana.

Państwo młodzi o pozwolenie na uroczystość w zabytkowej sali musieli poprosić wojewodę. A ten zwrócił się do dyrekcji muzeum.

- Akurat zmienialiśmy ekspozycję - wyjaśnia Urszula Jaros, dyrektor muzeum w Pabianicach. - Sala była wolna, więc się zgodziłam. Z tej uroczystości mieliśmy niewielkie korzyści finansowe.

Czy pabianickie pary mają szansę na kolejne śluby w renesansowej scenerii? Niestety, nie.

- Muzeum nie jest miejscem do tego przeznaczonym - mówi dyrektorka. - Nie sądzę, żeby wojewoda wydał takie pozwolenie.

Życie Pabianic dowiedziało się, że na ślubnym kobiercu w Zamku stanie kilka par jeszcze w tym roku. Będzie to 7 lipca.