Zamknięte "zielone podwórko" przy wspólnocie mieszkaniowej "Grota" Roweckiego 24 spędza sen z oczu rodzicom i ich dzieciom mieszkającym nieopodal. Powód? Projekt, którym przechwala się w przededniu wyborów prezydent Grzegorz Mackiewicz, daje radość jedynie dzieciom mieszkającym we wspólnocie mieszkaniowej. I, wbrew obietnicom Urzędu Miejskiego, plac zabaw zamknięty pozostanie. Dlaczego?

- Zadaliśmy Wydziałowi Ochrony Środowiska podstawowe pytania i nadal nie otrzymaliśmy odpowiedzi - wyjaśnia Róża Kuligowska, administrator wspólnoty mieszkaniowej.

Wspólnota zapytała między innymi, kto miałby otwierać i zamykać plac, odpowiadać za uszkodzenia, wypadki bawiących się dzieci czy zgubione klucze. Obecnie klucz posiadają jedynie lokatorzy wspólnoty mieszkaniowej, a mieszkańcy osiedla mogą korzystać z placu jedynie wtedy, gdy w tym samym czasie bawią się na nim dzieci ze wspólnoty. I to wbrew deklaracjom prezydenta.

- Wspólnota mieszkaniowa została poinformowana, że ma udostępniać plac zabaw osobom z zewnątrz - twierdzi Aneta Klimek, rzecznik prezydenta. - Obawiając się dewastacji, wspólnota zdecydowała, że teren będzie zamykany, ale udostępniany wszystkim, którzy będą chcieli z tego terenu korzystać. Nie możemy nakazać wspólnocie wyznaczenia godzin otwarcia placu. 

Dlaczego właściwie miasto nie może nakazać otwarcia placu zabaw, który samo współfinansowało? Winna jest... niedopracowana umowa między Urzędem Miejskim a wspólnotą mieszkaniową. Nie ma w niej ani słowa o tym, że "zielone podwórka" mają być ogólnodostępne dla mieszkańców. Co dziwi o tyle, że zbudowane zostały na terenach należących do miasta.

- To śmieszne - uważa pani Alicja, mieszkająca nieopodal. Kobiecie odmówiono wydania klucza do placu zabaw, bo nie mieszka na terenie wspólnoty mieszkaniowej, a w bloku obok. Teraz okazuje się, że to nie samowola wspólnoty, a poważne niedopatrzenie ze strony Urzędu Miejskiego. A zamknięta furtka jest jego konsekwencją.

Moim zdaniem

To normalne, że wspólnota mieszkaniowa obawia się o dewastację placu zabaw czy o to, że masowo będą ginąć klucze do furtki. Trudno winić też mieszkańców wspólnoty. Mają bogato wyposażony plac na swoim terenie i osobny klucz do niego, więc korzystają do woli. 

Postawa prezydenta i Urzędu Miejskiego dziwi i zastanawia. Temat "zielonego podwórka" na Bugaju poruszam na łamach portalu już po raz trzeci. Wbrew obietnicom prezydenta, teren położony na działce miejskiej i dofinansowany z budżetu miasta nadal nie jest otwarty, a wspólnota nie ma zamiaru udostępniać klucza okolicznym mieszkańcom. Gdy powoływali się oni na naszą gazetę i portal, usłyszeli, że wprowadzamy ludzi w błąd.

Apeluję do władz miasta, by nie wprowadzały w błąd mediów i mieszkańców Pabianic.