Podpalał różne przedmioty w swoim mieszkaniu, po czym wychodził z domu. Kolejny taki pożar musieli gasić strażacy w miniony poniedziałek po godz. 17.00. Mężczyzna w swoim mieszkaniu urządził ognisko. Podpalił ubrania i wyszedł z domu. Sąsiedzi, czując swąd spalenizny, zaalarmowali Straż Pożarną. Pożar szybko ugaszono. Spaliły się tylko stare ubrania i śmieci, ale znaleziono w mieszkaniu także materiały łatwopalne - butelki po rozpuszczalnikach, kleju i farbie.
Kilkanaście godzin później podpalacz wpadł w ręce policjantów. Teraz odpowie za ten wyczyn.
Sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Za spowodowanie pożaru grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Śledczy ustalili, że poniedziałkowy wybryk piromana nie był jedyny. Już wcześniej 10 rodzin mieszkających w dwupiętrowej kamienicy przeżywało horror z powodu sąsiada. Kilkakrotnie ratowali swój dom i dobytek przed pożarem, bo 21-latek lubił "bawić się" zapałkami. Przed drzwiami swojego mieszkania zapalał na przykład znicze, nad drzwiami sąsiadów wieszał kłębki wełny z powciskanymi w nie zapałkami.
Teraz lokatorzy kamienicy mają nadzieję, że ich koszmar się skończył. Piroman siedzi w policyjnym areszcie.