Spotkanie rozpoczęło się od samobója Andżeliki Błoch. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Andżelika odbiła piłkę głową, czym zaskoczyła Magdalenę Kociołek. Magda w pierwszej połowie jeszcze trzy razy wyciągała piłkę z siatki. Po zmianie stron rywalki dołożyły kolejne dwa trafienia.

- Zapłaciliśmy dziś wysoką cenę za bezstresowe podejście do spotkania – przyznaje Jan Rykała, trener PTC. – Dziewczyny wykazały zbyt duży luz, można powiedzieć, że zlekceważyły rywalki. O tym meczu musimy szybko zapomnieć. Zamiast zakończyć rundę miłym akcentem, dostajemy solidne lanie...

„Perełki” jesienią wygrały trzy z dziewięciu spotkań, a jedno zremisowały. Gołym okiem widać, że drużyna zrobiła postęp.

- Walczyliśmy jak równy z równym z drużynami, które w poprzednim sezonie bez problemu nas ogrywały. Moim zawodniczkom brakuje jeszcze wyrachowania, boiskowego cwaniactwa. Czasami gubi je zbytnia wiara we własne umiejętności – ocenia trener. – Chwała im jednak za to, że starały się, że wytrzymaliśmy rundę, mimo okrojonego składu. W kilku meczach miałem do dyspozycji jedenaście lub dwanaście dziewczyn. Brak presji i rywalizacji o miejsce w składzie też nie sprzyjały koncentracji zawodniczek na boisku. Czasami popełniały dziecinne błędy.

Wykrystalizował się kręgosłup drużyny. Stanowią go bramkarka Magdalena Kociołek, grające na środku obrony Martyna Łagowska i Natalia Forc, ambitna skrzydłowa Andżelika Błoch i napastniczka Aleksandra Kwiatkowska.

- Pozostałe zawodniczki muszą się starać, by im dorównać – mówi Rykała. – Powinny nadrabiać ambicją i walką. Jeśli przyzwoicie przepracują okres zimowy, wiosną możemy być groźni dla każdego. Brakuje nam liderki w drugiej linii, zawodniczki, która potrafiłaby przetrzymać piłkę i ją rozegrać.

Kotan Ozorków – PTC Pabianice 6:0 (4:0)

PTC: Kociołek – Sadowska, Łagowska, Forc, Karpińska – Błoch, Pabjańska (50. Kacprzak), Przesmycka, Owczarz – Błaszczyk, Kwiatkowska.