Przekonała się o tym czeska alpejka Sarka Zahorbska, która tak nieszczęśliwie otwierała butelkę szampana, że... zraniła się w oko. Czeszce założono cztery szwy, grozi jej kilka dni przewy w treningach i opuszczenie zawodów Pucharu Świata.

Jeszcze większego pecha miał hiszpański bramkarz Santiago Canizares, którego "załatwiła" butelka wody kolońskiej. Zamiast na ziemię butelka spadła Caniazresowi na stopę i poprzecinała ścięgna. Uraz uniemożliwił golkiperowi wyjazd na Mundial w Korei i Japonii.

Czasami trzeba być powściągliwym w okazywaniu sportowej radości. Pewien Brazylijczyk występujący w futbolowej lidze Szwajcarii tak mocno manifestował radość po strzeleniu gola, że wskoczył na płot okalający murawę. Podczas zeskakiwania zaczepił o przęsło... obrączką, która została na płocie wraz z kawałkiem palca.

Pabianickim sportowcom, też zdarzały się dziwne przypadki. Ot, w tamtym roku do jednego z pubów wybrał się obrońca Włókniarza. Przy stoliku obok wywiązała się bójka. Piłkarz, choć nie miał z nią nic wspólnego, dostał w głowę... krzesłem. Przymusowa pauza trwała kilka tygodni.