Po ubiegłorocznym sukcesie pikniku, organizator - Bohdan "Ludek" Ludkowski - postanowił to powtórzyć. On sam był mistrzem Polski modelarstwa w 1964 roku. Teraz zajmuje się tym raczej rekreacyjnie. Przez miesiąc zabiegał o sponsorów. Udało mu się pozyskać zarówno ich, jak i przychylność władz miasta.
Na pytanie, dlaczego wybrał akurat Pabianice (jest łodzianinem), odpowiada krótko.
- Nigdzie w promieniu 150 kilometrów nie znalazłbym tak pięknego akwenu, tak wspaniałych sponsorów i tak dobrego prezydenta.
Udało się. W niedzielę na Lewityn przyjechało ponad 40 pasjonatów z całej Polski. Zabrali ze sobą modele i rodziny. Ekipa z Krakowa przywiozła wielki gar bigosu, którego starczyło dla wszystkich.
- Bo tu nie chodzi o rywalizację, tylko o spotkanie ludzi, których łączy pasja – tłumaczy „Ludek”. – Pościgać się można, ale tak rekreacyjnie, nie o mistrzostwo.
Mimo braku rywalizacji, nagrody były. Otrzymywał je każdy z uczestników pikniku.
Na stawach można było podziwiać pływające modele łódek, żaglówek, okrętów i motorówek. Jedna z nich osiągała prędkość ponad 100 km na godzinę. Przepływając wzdłuż pomostu, robiła widzom niezły prysznic. Po plaży śmigały małe samochodziki, a po boisku do koszykówki latał śmigłowiec. Wzbudził on duże zainteresowanie. Taki model, ważący nieco ponad 700 gram, potrafi wzbić się nawet do 500 metrów.
- Pasja narodziła się przypadkiem – opowiada Michał Tur z Wrocławia, właściciel śmigłowca. – Dwa, może trzy lata temu przechodziłem obok pracowni modelarskiej, zobaczyłem, jakie cuda tam robią i już zostałem.
Czasami zamiłowanie do modelarstwa rodzi się z miłości do historii i prawdziwych statków. Cezary Szczepanik z Bydgoszczy upatrzył sobie w porcie w Gdańsku holownik Atlas II. Tak mu się spodobał, że postanowił zrobić sobie taki sam. Nad modelem w skali 1:25 pracował przez 13 miesięcy. Teraz jest jego największa dumą.
Rodzinną pasję prezentowali bracia Błaszczykowie z Łodzi. Zbyszek sterował super szybką motorówką, a Alan wybrał samochodziki. Obaj twierdzą zgodnie, że takie pikniki, jak ten w Pabianicach, to doskonała okazja do spotkania dawno nie widzianych kolegów – pasjonatów, a także możliwość wymiany doświadczeń.
Pabianice reprezentował Sławomir Kromer. Jego zainteresowanie modelarstwem trwa odkąd pamięta, dlatego nie jest nawet w stanie zliczyć, ile modeli już zrobił.
- Jeszcze niedawno trzymałem je w mieszkaniu, komórce i w garażu – opowiada. – Puchary ledwo się mieściły, więc upychałem gdzie się dało – śmieje się pan Sławek.
Na Lewityn zabrał okazały okręt.
Piknik Modelarski w Pabianicach był zorganizowany po raz drugi. Nie jest pewne, czy pasjonaci spotkają się tu za rok. Organizator na razie mówi, że nie czuje się na siłach, ale jak będzie - czas pokaże.