Hartmann Pabianice - AZS Katowice 61:42
Hartmann - Ostrovia 69:46
Hartmann - Kadus Bydgoszcz 74:50

Punkty dla Hatmanna (we wszystkich meczach) : Gala 36, Bogacka 33, Głaszcz 31, Szemraj 30, Piestrzyńska i Salska po 25, Pokorska 13, Szałecka 6, Hałęza 5, Szymańska i Michałowska po 0.

Pierwszy mecz naszych z AZS Katowice był o tyle ważny, gdyż mógł w dużym stopniu decydować o dalszym awansie. Pabianiczanki zaskoczyły rywalki z Katowic niezwykle agresywną obroną. Pierwsze punkty w turnieju, po przechwycie zdobyła Anita Szemraj. Za chwilę jej wyczyn skopiowały: Joanna Bogacka i Ewelina Gala. Później akcje kosz za kosz z obu stron. W połowie kwarty kontuzji kostki doznała Katarzyna Szymańska i nie zagrała juz do końca turnieju. W drugiej kwarcie nasze, dzięki świetnym akcjom Marzeny Głaszcz i Szemraj odskoczyły rywalkom na 14 punktów. W trzeciej za trzy trafiały: Renata Piestrzyńska oraz Szemraj, efektownymi wejściami pod kosz popisały się Gala i Patrycja Pokorska. Przewaga naszych urosła do 24 pkt i było po meczu. W czwartej odsłonie trener Sławomir Depta dał pograć rezerwom.

W drugim pojedynku, niedoceniana Ostrovia postawiła się Hartmannowi w pierwszej połowie. Mieliśmy tylko 6 pkt przewagi. W drugiej ostrowianki opadły z sił i na boisku rządziły już pabianiczanki. Po tym zwycięstwie i wygranej Kadusa z katowiczankami, wiadomo było, że do finału awansujemy razem z gospodyniami z Bydgoszczy.

Ostatni pojedynek był zatem walką o prestiż. Kadus nie przegrał u siebie w tym sezonie, a Hartmann wygrywał wszędzie. Zatem któraś passa musiała zostać przerwana. Po 5. min wygrywaliśmy 9:8, ale kwartę wygrał Kadus 22:18. Drugą odsłonę znakomicie ropoczęły: Głaszcz i Piestrzyńska. Punktowały też Gala, Katarzyna Salska i Szemraj. Za trzy trafiła Aleksandra Szałecka i na przerwę schodziliśmy z 11 punktami przewagi. W trzeciej gospodynie nieco odrobiły. Początkowe 4 min ostatniej odsłony wstrząsnęły Bydgoszczą. Licznie zebrana publiczność zamarła gdy pabianiczanki zdobyły 16 punktów, a gospodynie... dwa. Na sali słychać było tylko szóstkę najwierniejszych, pabianickich kibiców. Salska i Szemraj rządziły pod koszami. Ostatnie minuty już nic nie zmieniły i kolejne 29(!) zwycięstwo Hartmanna stało się faktem.

Za dwa tygodnie finał. Jest duża szansa, że odbędzie się w Pabianicach. Oprócz Hartmanna i Kadusa w finale zagrają: Lider Pruszków (4 razy ograny w tym sezonie przez nasze zawodniczki)i Korona Kraków.