Zanim przyjezdni zorientowali się, że są na boisku, ze swoich klepek w hali przy „Grota”-Roweckiego trzykrotnie za trzy trafił Jakub Borowski. Było 9:2 dla PKK'99. Reszta kolegów Kuby była wyraźnie pod wrażeniem jego dokonań, bo niebawem zrobiło się 9:11. Po przerwie, którą wziął trener Arkadiusz Gralewski do kosza trafiali Łukasz Sil, Michał Wasilewski (za trzy) i Łukasz Wardziński. Na pół minuty przed końcem pierwszej kwarty Kuba Orłowski dał nam prowadzenie 20:14.

Drugą kwartę znów zaczęliśmy od „trójki” (Wasilewski). Daliśmy się dogonić na jeden kosz (31:29), ale wtedy za trzy rzucił Filip Sauter. Po chwili zrobiło się 34:33 i 36:35. Na szczęście zaczęli rzucać Sil i Adam Jurga. Dzięki ich punktom było 44:35 do przerwy.

Po zmianie stron nasi zagrali fatalną trzecią kwartę. Jeszcze w jej polowie po rzucie Wasilewskiego było 54:42 dla PKK'99. Potem jednak młodzi legioniści trafiali wszystko: za dwa, za trzy, z osobistych. U nas skuteczność szwankowała. Przed ostatnią odsłoną przegrywaliśmy 57:67.

Ostatnia odsłona to prawdziwa jazda bez trzymanki. Kapitalnie odrabialiśmy straty rzucając za trzy (Orłowski, Wasilewski). Na 88 sekund przed końcem przegrywaliśmy 78:88. Potem celnie rzucali Aleksander Fabiszewski (za trzy i za dwa), Jurga i Wasilewski. Faulowany przy rzucie za trzy był Fabiszewski. Z trzech osobistych rzucił tylko jeden. Było 88:91. Szybko faulowaliśmy. Goście wykorzystali tylko jeden osobisty – 88:92. Na trzy sekundy przed końcem za trzy rzucił Fabiszewski. 91:92. Goście nie stracili piłki i przegraliśmy mecz. Nie przegraliśmy go jednak w końcówce. Przegraliśmy przez fatalne pięć minut w trzeciej kwarcie.

PKK'99: Wasilewski 19, Borowski 12, Mik 10, Orłowski 10, Fabiszewski 9, Sil 8, Sauter 7, Jurga 7, Szymański 3, Gralewski 2, Zawadzki.