Była czwarta minuta doliczonego czasu gry. Stan meczu to remis 1:1. Oznaczało to, że oba zespoły stracą pierwsze w tym sezonie punkty. GKS miał rzut wolny 25 metrów od bramki łodzian. Kilku piłkarzy GKS miało apetyt na strzał, ale trener ksawerowian stanowczym krzykiem: „Wojtek” zarządził, że będzie strzelał Patryk Wojtyniak. 16-latek wziął głębszy wdech, rozbieg, podbiegł i strzelił. Piłka przeszła nad murem, minęła rękę wyciągniętego jak struna bramkarza, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Szczęśliwy strzelec utonął w ramionach kolegów, trenerów i reszty sztabu, który wybiegł z ławki rezerwowych.

Był to gol dający trzecie ligowe zwycięstwo GKS-owi w tym sezonie. Zwycięstwo, na które ksawerowianie jak najbardziej zapracowali. W pierwszej połowie Damian Rzeźniczak miał trochę roboty, głównie po strzałach z rzutów wolnych lub z dystansu. W 25. minucie po centrze w pole karne, gracz SMS zgrał piłkę głową, a jego kolega z bliska wepchnął piłkę do siatki. Pięć minut później piłka niczym po sznurku chodziła między Tomaszem Ostalczykiem, Janem Rychtą i Danielem Dudzińskim, aż po centrze tego ostatniego ktoś wpakował ją pod poprzeczkę. Niestety, strzelec był na pozycji spalonej.

Minutę po przerwie w polu karnym slalom między rywalami urządził sobie Rychta. Pociągany za koszulkę przewrócił się na murawę, a sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Ostalczyk (1:1). Z czasem akcje GKS zaczęły się zazębiać. Po płynnym przekazywaniu sobie piłki w niezłych sytuacjach znaleźli się Arkadiusz Telesiewicz i Rychta, jednak obaj nie trafiali w bramkę. W 64. minucie Rzeźniczak ze stoickim spokojem wyczekał napastnika UKS SMS i wybronił w sytuacji sam na sam.

Od tego momentu na łódzką bramkę ruszyła ksawerowska nawałnica. Miło było patrzeć, jak skrzydłowi GKS rzucają crossowe piłki na drugą stronę boiska, kreując sytuacje. Brakowało jednak kropki nad „i”. A to Piotr Szynka dośrodkował minimalnie nad głową Ostalczyka, a to wolej Dudzińskiego  poszybował nad bramką, wreszcie główka byłego skrzydłowego PTC była niecelna.

Indywidualnymi akcjami błysnęli Ostalczyk i Szynka, którzy z piłką przy nodze przebiegli więcej niż pół boiska. Tego pierwszego w decydującym momencie zawiodła celność, drugi został zablokowany osiem metrów od bramki.

W 90. minucie szczęścia próbowali Szynka (niecelny strzał z pola karnego) i Telesiewcz (uderzenie tuż nad poprzeczką). Aż w końcu rzut wolny skutecznie wykonał Wojtyniak.

GKS: Rzeźniczak – Telesiewicz, Górecki, Kaźmierczak, Szynka – Ostalczyk (84. Bajer), Marcinkowski (80. Cukierski), Grzejdziak, J. Rychta (71. Wojtyniak), Dudziński (87. Ochencki) – Rikszajd.