Do Justynowa piłkarze GLKS-u pojechali znów w okrojonym składzie. Dopóki starczyło im sił, dzielnie bronili się przed atakami gospodarzy, sami też próbowali zagrażać bramce rywala.

- Przy odrobinie szczęścia i lepszej skuteczności mogliśmy pokusić się o remis. Niestety, ciągle gramy w osłabionym składzie, a po meczu do szpitala pojechał kolejny z naszych piłkarzy, 16-letni Dominik Mosiński – mówi Eugeniusz Frankowski, kierownik GLKS-u Dłutów. – Chłopak tak nieszczęśliwie dostał piłką w dłoń, że popękały mu kości śródręcza. Nie wiadomo, jak długo będzie musiał pauzować. Wobec kłopotów kadrowych musieliśmy zmobilizować do wejścia na boisko 41-letniego oldboja, Kudrę.

Gospodarze zdobyli bramki w odstępie zaledwie pięciu minut – trafiali do siatki w 65. i 70. minucie. Obie bramki były wynikiem nieporozumień w szeregach eksperymentalnie zestawionej defensywy Dłutowa.

LKS Justynów – GLKS Dłutów 2:0 (0:0)

Dłutów: Bukowiecki – Łańcuchowski, Skiba, Woch, Stelmach – Ciszewski, Stolarek, Świderski, Mosiński (Jakubowski), Golik – Sulima (Kudra).