Flagę z nazwą naszego miasta można było dostrzec też w pozostałych grupowych meczach naszej kadry z Niemcami i Austrią. Sprawcą całego "zamieszania" jest Adam Firych, pabianiczanin, który od trzech lat mieszka w Irlandii. Firych to były piłkarz pabianickich klubów, przywdziewał też barwy Włókniarza Konstantynów Łódzki. Po wyjeździe z kraju nie zapomniał o swoich korzeniach.

Niestety flaga, wisząca za bramką pomogła naszemu zespołowi połowicznie. W pierwszej części na tę bramkę atakowali Chorwaci i gola nie zdobyli. Ile w tym zasługi Artura Boruca, a ile magii "Pabianic" proszę ocenić samemu. W drugiej połowie bramki strzegł Chorwat, Verdan Runje, i także jemu flaga przyniosła szczęście przynajmniej w dwóch sytuacjach.  Może gdyby Firych z kolegami przenieśli flagę za drugą bramkę wynik byłby odwrotny? A tak, przegraliśmy z Chorwatami 0:1 po golu Ivana Klasnicia. PIłkarz ten to niebywały szczęściarz. Wykryto u niego chorobę nerek, konieczna była transplantacja. Pierwszy przeszczep nerki ofiarowanej przez brata nie przyjął się.  Udało się za drugim razem, gdy dawcą nerki była matka futbolisty.  Wydawało się, że Klasnic zakończy karierę. Jednak ambitny piłkarz nie poddał się i kilka miesięcy po przeszczepie strzelał gole na boiskach Bundesligi.

Spotkanie z Chorwacją było naszym ostatnim na Euro. Zdobyliśmy jeden punkt, jedną bramkę, staciliśmy cztery.  Bilans punktowy jest gorszy niż na dwóch osdtatnich mundialach, gdzie przynajmniej wygrywaliśmy ostatni grupowy mecz. Na Euro 2008 legł mit Leo Beenhakkera jako cudotwórcy. Polacy byli najsłabszym zespołem w turnieju, ze słabą obroną, anemiczną linia pomocy i brakiem ataku. Bez formy były filary kadry: Bąk, Lewandowski, Krzynówek, Smolarek. O Żurawskim niewiele da się powiedzieć, bo w meczu z Niemcami grał z kontuzją. Beenhakker już przed turniejem skazał nas na pożarcie poprzez niewłaściwe decyzje kadrowe.  Na Euro powinni jechać Bronowicki, Błaszczykowski, Radomski, Wichniarek i Paweł Brożek. Sami siebie pozbawiliśmy argumentów w ofensywie. Ciekawe co piłkarze robili na zgrupowaniu w Niemczech, skoro byli o tempo wolniejsi od grupowych rywali, a wykonywanie stałych fragmentów gry wołało o pomstę do nieba. Właściwie żaden rzut rożny wykonywany przez Polaków nie przyniósł zagrożenia pod bramką rywali. Tragiczne przygotowanie motortyczne i taktyczne zaprezentowali obrońcy. Nie mogli się zdecydować, czy, jak i kiedy łapać rywala na spalonego. I gdyby nie Boruc w bramce mielibyśmy prawdziwą Euro-klęskę...

Wracamy do domu z mocno opuszczoną głową. Przed nami eliminacje do Mistrzostw Świata. I tutaj też będą schody, bo w grupie z Czechami, Słowacją i Irlandią Połnocną wcale nie musimy walczyć o pierwsze miejsce. O czeskich i słowackich futbolistów biją się coraz bardziej renomowane kluby, naszym gwiazdorom wystarczą ciepłe posadki w takich "potęgach" jak Steaua Bukareszt czy Crvena Zvezda Belgrad. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że panu Adamowi i grupie znajomych nadal będzie się chciało jeździć za reprezentacją Polski i pokazywać, że takie miasto jak Pabianice istnieje na mapie Polski. Tej geograficznej, bo z futbolowej już dawno zniknęliśmy...