W pierwszej połowie oba zespoły z wielkim trudem i mozołem przedostawały się pod bramkę przeciwnika. Rywalki skutecznie skróciły pole gry w okolicach środkowej linii boiska, nie dopuszczając PTC pod własną bramkę. W naszej bramce kilka razy czujnie interweniowała Magdalena Samiec, jednak nie były to akcje Włókniarza przyprawiające o palpitację serca.

Gdy szyki obronne przyjezdnych rozrzedziły się pod koniec pierwszej połowy, wówczas anemiczny strzał po rykoszecie oddała Ewelina Kociołek (celny), a Karolina Kania w niezłej okazji nie trafiła w bramkę.

Po zmianie stron PTC atakowało nieco żwawiej, ale w 46. minucie Andżelika Błoch strzeliła niecelnie w sytuacji, którą po centrze z prawej strony wypracowała sobie… Joanna Błaszczyk. Włókniarz stwarzał zagrożenie po centrach z rzutów wolnych, na szczęście przyjezdne albo nie trafiały w bramkę, albo piłkę chwytała Samiec. Sporo ożywienia w naszym zespole wprowadziła rezerwowa Anna Owczarz, która strzałem z 18 metrów sprawiła nie lada kłopot bramkarce gości i skończyło się na rzucie rożnym. Kilka razy skrzydłem szarpnęła Błoch, ale bez efektów pod bramką gości. Z kolei Błaszczyk z rzutu wolnego huknęła nad bramką.

Nie był to najlepszy występ podopiecznych braci Radomira i Bartosza Znojków. Inna sprawa, że rywalki dość wysoko postawiły poprzeczkę, grając niezwykle zdyscyplinowanie. Szkoda kolejnych straconych punktów na własnym boisku.

PTC (kobiety) – Włókniarz Konstantynów 0:0

PTC: Samiec – Karpińska (77. Madaj), Pabjańska, Próbka, Jakóbczak – Pabin (64. Owczarz), Forc, E. Kociołek (67. Jakomulska), Błaszczyk, Błoch – Kania (70. Bąbel).