Przed rundą wiosenną w zespole z Sempołowskiej zakładano, że drużyna bez problemu utrzyma się w V lidze. Za wszelką cenę chciano uniknąć scenariusza z ubiegłego sezonu, gdy „fioletowi” rzutem na taśmę w ostatniej kolejce uratowali V-ligowy byt. Początek piłkarskiej wiosny był nader obiecujący – wygrana 3:1 w Koluszkach i dwie bramki kreowanego na następcę supersnajpera Piotra Szynki, Kamila Bartosa.

Okazuje się, że im dłużej trwa runda, tym „fioletowi” spisują się gorzej. W ubiegłą sobotę dali sobie wydrzeć zwycięstwo w derbowej potyczce z GLKS-em Dłutów, przedłużając serię bez wygranej do pięciu spotkań. Podopieczni Pawła Sieka dość systematycznie przesuwają się w dół ligowej stawki i choć przewaga nad strefą spadkową wynosi siedem punktów, należy powoli spoglądać w tył, bowiem drużyny z dołu tabeli chcą uniknąć spadku i zdobywają punkty.

Przed PTC ciężkie zadanie – w sobotę o godz. 17.00 zagra na boisku wicelidera, Orła Parzęczew. Wicelider na własnych śmieciach rozegrał 11 spotkań, z czego osiem wygrał, a trzy przegrał. Z kolei „fioletowi” na wyjazdach w tym sezonie nie idą na kompromis – pięć meczów wygrali i pięć przegrali.

Kibice po cichu liczą na Damiana Szmytkę, który w dwóch ostatnich meczach zdobył cztery bramki. Gole młodego napastnika nie dały jednak zwycięstwa. Czy w sobotę bramka Szmytki wreszcie zapewni „fioletowym” trzy punkty?