Działacze z Głowna wysłali do Łódzkiego Związku Piłki Nożnej pismo, w którym poinformowali, że w sobotę w godzinach popołudniowych na stadionie odbywa się impreza masowa i w związku z tym proszą o przesunięcie meczu na godzinę 12.00. Nie miało to nic wspólnego z prawdą – piłkarze Stali szli po południu na imprezę do jednego z graczy, który tego dnia brał ślub.

Decyzja o rozpoczęciu meczu w samo południe okazała się zabójcza dla Włókniarza. Na przedmeczowej zbiórce trener Jacek Włodarczewski doliczył się ledwie trzynastu piłkarzy, w tym dwóch golkiperów. Czterech zawodników nie mogło jechać na mecz, bo nie dostali zwolnienia z pracy.

Zdziesiątkowany Włókniarz przystąpił do meczu pełen wiary i ambicji. Niestety, znów sędzia wyrzucił z boiska jednego z pabianiczan. W 38. minucie za dwie żółte kartki musiał zejść z boiska pozyskany z Pogoni Rogów, Marcin Olejnik. Sędziowie niezbyt lubią „Zielonych”, ponieważ w trzecim kolejnym spotkaniu, pokazali im... czwartą czerwoną kartkę. Jak tak dalej pójdzie, w drużynie z Pabianic nie będzie miał kto grać. Jakby tego było mało, tuż po zejściu Olejnika kontuzji nabawił się Sebastian Stępiński. W przerwie trener wespół z kierownikiem usiłowali postawić pomocnika na nogi. W drugiej połowie Stępiński wytrzymał na boisku 10 minut i zastąpił go jedyny rezerwowy z pola, Michał Woźniak.

Gospodarze jedyną bramkę zdobyli w 57. minucie, gdy Eryk Lebioda na oczach arbitra bezczelnie zagarnął piłkę ręką i wpadł w pole karne, po czym pokonał Damiana Rzeźniczaka. Gwoli sprawiedliwości trzeba oddać, że gracze Stali stworzyli sobie kilka stuprocentowych sytuacji, ale powstrzymywał ich kapitalnie broniący Rzeźniczak.

Stal Głowno – Włókniarz Pabianice 1:0 (0:0)

Gol: Lebioda 57.

Włókniarz: Rzeźniczak – Rutkowski, Grzejdziak, Olejnik – Klimek, Rudzki, Urbaniak, Olszewski, Stępiński (55. Woźniak) – Madaj, Sumera.