Podopieczni Zbigniewa Lepczyka radzili sobie naprawdę świetnie. Na 12 spotkań tylko trzykrotnie wracali na tarczy do domu. Przegrywali w Bytomiu, Radomiu i Lublinie. Jednak boisko przy „Grota”-Roweckiego było twierdzą nie do zdobycia. Jedyny punkt „zielonym” urwali jedynie zawodnicy GKS Bełchatów. Resztę spotkań u siebie Włókniarz wygrywał.

Czytaj także: Przesądził jeden karny. W 1993 roku Włókniarz po raz ostatni udanie zainaugurował rozgrywki II ligi

W 13. kolejce do Pabianic przyjechała rzeszowska Stal. Faworytem spotkania byli włókniarze, jednak goście mieli swojego asa w rękawie...

Cztery dni przed meczem z Włókniarzem w Rzeszowie dokonano zmiany trenera – Stanisława Skibę zastąpił Jan Domarski. To legendarny strzelec gola z Wembley w 1973 roku podczas meczu Anglia – Polska (1:1). Starcie w Pabianicach było więc trenerskim debiutem autora historycznej bramki.

W ataku stalowców Domarski postawił na swojego syna, Rafała. Okazało się, że był to słuszny wybór, bowiem 20-latek stanowił największe zagrożenie dla bramki Włókniarza. Już na początku spotkania po jego uderzeniu Mariusza Jabłońskiego uratował słupek, zaś poprawkę Pawła Kloca, popularny „Zenga” w świetnym  stylu obronił.

Zajmująca miejsce w dolnych rejonach tabeli Stal nie zamierzała się tylko bronić. Ku zaskoczeniu kibiców, a pewnie i samych piłkarzy Włókniarza, rzeszowianie śmiało atakowali. W 31. minucie znów świetnie spisał się Jabłoński, broniąc strzał Domarskiego juniora. Dobitka Jerzego Szeligi trafiła w leżącego golkipera Włókniarza. Kibice odetchnęli z ulgą.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – mawia wyświechtane piłkarskie porzekadło. W ówczesnej ekipie Włókniarza był człowiek, który pól sytuacji potrafił wówczas zamienić na gola. Nazywał się Dariusz Matusiak.

W 33. minucie Matusiak najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu wolnego Piotra Bujalskiego i uderzeniem głową dał Włókniarzowi prowadzenie. Jak się później okazało, był to jedyny gol w tym spotkaniu.

Do przerwy nie padła już żadna bramka. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – rzeszowianie nadal dążyli do pokonania Jabłońskiego. Nasz bramkarz okazał się zaporą nie do przejścia. Był świetnie dysponowany - aż cztery razy musiał bronić mocne strzały piłkarzy Stali i ani razu nie dał się zaskoczyć.

Po godzinie gry trener Lepczyk zdecydował się wprowadzić Grzegorza Kopytowskiego. Pozyskany z Pilicy Nowe Miasto napastnik rozruszał grę „zielonych” w ataku. Mecz się wyrównał. W 68. minucie bliski wykorzystania błędu defensywy Stali był Jacek Śludkowski, jednak po jego uderzeniu piłka odbiła się od słupka.

Wreszcie w 81. minucie w pole karne Stali wpadł Kopytowski. Stanął oko w oko z golkiperem z Rzeszowa, który sfaulował naszego napastnika. Sędzia Tadeusz Stachura zdecydowanym ruchem pokazał na „wapno”. Do piłki podszedł Andrzej Rutkowski, ale jego intencje wyczuł Bogusław Siwiec i obronił „jedenastkę”.

Do końca meczu nic się nie zmieniło i pabianiczanie odnieśli szóste zwycięstwo na własnym boisku tamtej jesieni.

17 października 1993, II liga – 13. kolejka

Włókniarz – Stal Rzeszów 1:0 (1:0)

Gol: Matusiak 33.

Włókniarz: Mariusz Jabłoński – Andrzej Rutkowski, Krzysztof Baran, Jacek Wiliński, Piotr Bujalski – Dariusz Matusiak (89. Piotr Grzelak), Jerzy Rutkowski, Marcin Paszkiewicz, Sławomir Kuc – Jacek Śludkowski, Jarosław Dudek (60. Grzegorz Kopytowski).

Stal: Bogusław Siwiec - Andrzej Krzemiński, Tadeusz Złamaniec (79. Robert Bąk), Grzegorz Musiał, Piotr Rączka (60. Zbigniew Znojek) - Andrzej Szymański, Marek Kogut, Jerzy Szeliga - Grzegorz Żebrakowski, Rafał Domarski, Paweł Kloc.