Mecz rozstrzygnął się już w 5. minucie, gdy do siatki z rzutu karnego trafił Mateusz Pietras. GLKS ma 9 punktów przewagi nad KAS, co oznacza, że na trzy kolejki przed końcem wywalczył awans do V ligi. Dłutowianie wracają do „okręgówki” po dwóch latach nieobecności.

Drużyna GLKS stanowi typową dla niższych lig mieszankę rutyny z młodością. Jednym z podstawowych wyborów 52-letniego trenera Urbaniaka jest… jego kolega z czasów gry w juniorach Włókniarza, 51-letni Paweł Załoga. W kadrze znajduje się jeszcze jeden zawodnik powyżej pięćdziesiątki, bramkarz Jacek Stępiński. Wraz ze Stępińskim do rozgrywek zgłoszeni są jego… dwaj synowie, Bartosz i Sebastian. Zatem Dłutów jawi się jako klub rodzinny. Przy Załodze i Stępińskim 44-letni Mariusz Malinowski i 41-letni Paweł Jach to prawdziwi młodzieniaszkowie.

Oprócz wyżej wymienionych trzon ekipy stanowią doświadczeni Wojciech Kleber, Adam Skiba, Łukasz Biskupski, Marcin Kluch czy Bartosz Sendal, wspierani przez skutecznych Dominika Mosińskiego i Mateusza Pietrasa.

Ponadto w kadrze znajdują się: Dawid Bukowiecki, Maciej Chudzik i Dawid Wójt (bramkarze), Kamil Borowiec, Wojciech Golik, Michał Jakubowski, Piotr Koszela, Dawid Krystera, Mateusz Kuśmirowski, Emil Łańcuchowski, Klaudiusz Mazurowski, Antoni Mosiński, Dawid Rula, Kamil Stelmach, Mateusz Stępień, Kordian Suchanek, Mariusz Woch, Łukasz Wojna (zawodnicy z pola).

W tym roku GLKS obchodzi 70. rocznicę pierwszego udokumentowanego spotkania, bowiem w klubowych archiwach jest zdjęcie, gdy drużyna wozem konnym udaje się na mecz. Obok wozu stoi 13-letni wówczas Eugeniusz Frankowski, który dziś jest jedną z legend GLKS. Ba, nadal pełni funkcję kierownika drużyny i jest jednym z najstarszych, jeśli nie najstarszym, człowiekiem na tym stanowisku w Polsce. Szacunek!