Mecz obfitował w sytuacje bramkowe i upłynął pod znakiem twardej, nieustępliwej gry. Jednak większości strzeleckich okazji gracze obu drużyn nie potrafili udokumentować zdobyciem gola. Gra była ostra, piłkarzom zależało na dobrym wyniku.

„Fioletowi” pierwszą bramkę zdobyli w 20. minucie. Silnym uderzeniem z dystansu popisał się Michał Bogdan. Piłka odbiła się na nierównym boisku i bezradny golkiper Włókniarzy wyciągał ją z bramki.
W 53. minucie w jednej z głównych ról wystąpił Bogdan. Pomocnik PTC przedarł się lewą stroną boiska i po ziemi podał do wbiegającego w pole karne Jakuba Tybury. Wychowanek Włókniarza nie dał szans Kępce. PTC prowadziło już 2:0.

Gra z każdą minutą zaostrzała się, a arbiter raz po raz "studził" zawodników.

Włókniarz zdobył kontaktowego gola w 60. minucie, po uderzeniu Kozłewskiego. Piłkę próbował jeszcze wybijać Dolewka, jednak futbolówka wylądowała w siatce Sucheckiego.

Drużyna „zielonych” usilnie próbowała odmienić losy spotkania. Kilka akcji mogło się zakończyć bramkami, ale raził brak skuteczności.

- W pierwszej połowie mieliśmy kilka dogodnych okazji do strzelenia gola. Nie wykorzystaliśmy żadnej, a jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje się mszczą. Gratuluję zwycięstwa piłkarzom PTC i trenerowi - podsumowuje Jacek Doliński, trener Włókniarza.

PTC: Suchecki – Bomba, Dolewka, Drewniak, Pintera, Tybura (bramka 54. minuta), Bogdan (bramka 32. min.), Karbowiak, Kacprzyk, Kubasiewicz (Szmytka), Felczak (bramka 77. min.) - Kling.

Włókniarz: Kępka – Załoga, Grącki, Kłucjasz, Bednarczyk, Starzyński, Bernaciak (Wojciechowski), Usiak (Koćwin), Molski (Sendal), Kozłewski (bramka 60. min.), Stężycki (żółta kartka 75. min.).

 

OKIEM KIBICA

(relacja internauty - Matti):

  Tuż przed meczem padał rzęsisty deszcz, co ostatnio jest normą, na piłkarzy czekała więc mokra i śliska murawa. Pierwszą okazję do zdobycia gola mieli gospodarze. W 6. minucie spotkania rzut wolny z około 27 metrów od bramki Wojciecha Sucheckiego wykonywał Piotr Grącki, jednak pomocnik Włókniarza uderzył wprost w nogi jednego z obrońców PTC. Sześć minut później z tego samego miejsca rzut wolny wykonywał Rafał Bernaciak. "Berni" zagrał szybko na lewo do Macieja Molskiego, jednak skrupulatny sędzia nakazał ponowne rozegranie rzutu wolnego, wskazując dokładne miejsce, w którym doszło do faulu. Tym razem Bernaciak zagrał piłkę bezpośrednio w pole karne, tam najwyżej do piłki wyskoczył Miłosz Stężycki, lecz jego strzał głową minimalnie minął prawy słupek bramki gości. W 16. minucie po kardynalnym błędzie stopera Włókniarza - Pawła Załogi w środkowej strefie boiska piłkę przejął Dawid Kubasiewicz i ile sił w nogach popędził w kierunku bramki niebiesko-biało-zielonych, decydując się na oddanie płaskiego strzału z około 20 metrów, jednak na posterunku był Mateusz Kępka i znakomitą interwencją uchronił swój zespół od utraty bramki. W 23. minucie spotkania świetnej okazji nie wykorzystał Miłosz Stężycki. W posiadaniu piłki na połowie PTC był Rafał Bernaciak, który widząc, że nikt go nie atakuje, podciągnął piłkę kilka metrów i potężnie huknął z ok. 30 metrów. Bramkarz PTC zdołał odbić piłkę nogami przed siebie, a dobitka główką "Stężyka" przeleciała tuż nad poprzeczką. Ten okres gry to zdecydowana przewaga Włókniarza, który miał ochotę odnieść zwycięstwo przed własną publicznością i zdobyć prymat w mieście. Kibice, którzy dość licznie przybyli tego dnia na stadion, jeszcze dobrze nie ochłonęli po ostatniej dobrej okazji niewykorzystanej przez Stężyckiego, a już trzy minuty później po raz trzeci w tym meczu stanął on przed szansą zdobycia gola. Rajd z piłką Bogdana powstrzymał na swojej połowie Paweł Załoga, natychmiast zagrał na lewe skrzydło do Bernaciaka, który popędził wzdłuż linii bocznej i nietuzinkowym zagraniem „z fałsza” idealnie odnalazł w polu karnym Stężyckiego, ale jego strzał głową po raz kolejny minimalnie minął bramkę strzeżoną przez Sucheckiego. Chwilę później groźnie strzelał Bogdan, ale Kępka po raz kolejny w tym meczu popisał się doskonałą interwencją. Kiedy wydawało się, że bramka dla Włókniarza jest kwestią czasu, niespodziewanie to goście wyszli na prowadzenie. Piłkę przed polem karnym z rzutu wolnego otrzymał Bogdan, w dziecinnie łatwy sposób ograł Molskiego, uderzył po ziemi z linii pola karnego, a piłka po minięciu kilku obrońców wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza Włókniarza. Bierność Molskiego przy stracie bramki i ogólnie słaba postawa od początku tego spotkania tak zdenerwowała trenera gospodarzy Jacka Dolińskiego, że już dwie minuty po stracie bramki desygnował do gry w jego miejsce Bartosza Sendala. Po starcie bramki gospodarze rzucili się do ataków i przed przerwą mieli jeszcze trzy dobre okazje do zdobycia bramki. W 39. minucie Usiak zagrał ze skrzydła do Bernaciaka, a ten z narożnika pola karnego dograł w pole karne do Kozłewskiego, jednak napastnik Włókniarza stojący na drugim metrze i mający przed sobą jedynie pustą bramkę, uderzył ponad poprzeczką, co skończyło się jękiem zawodu na trybunach. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy po raz kolejny Bernaciak pięknym prostopadłym podaniem uruchomił Stężyckiego. Napastnik gospodarzy próbował lobować wychodzącego z bramki Wojciecha Sucheckiego, jednak doświadczony golkiper końcem palców zdołał chwycić piłkę. Dwie minuty później ponownie dogrywał „Berni” lecz tym razem świetny strzał szczupakiem Kozłewskiego efektowną paradą obronił Suchecki. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę, która zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości, choć to gospodarze mogli schodzić na przerwę z podniesionym czołem, gdyby wykorzystali chociaż połowę okazji, jakie stworzył im będący w doskonałej dyspozycji kapitan zespołu – Rafał Bernaciak.

Od początku drugiej połowy trener Jacek Doliński postanowił zmienić system gry z 4-4-2 na bardziej ofensywny z zagęszczonym środkiem boiska 3-5-2, dlatego też w miejsce Usiaka wszedł Koćwin, a miejsce na prawej pomocy zajął Kłucjasz. W drużynie PTC bez zmian, trener Andrzej Dobroszek wierzył w swój zespół. Już osiem minut po wznowieniu gry dobrą okazję miał Sendal, jednak jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak minutę później dobrym dryblingiem w polu karnym Włókniarza popisał się rozgrywający świetną partię Michał Bogdan i doskonałym podaniem wzdłuż bramki obsłużył Jakuba Tyburę, któremu pozostało jedynie dostawić nogę. Natychmiast po stracie drugiej bramki gospodarze rzucili się do ataków. W 60. minucie meczu wrzutkę z lewej strony zamknął w polu karnym PTC strzałem głową z ostrego konta Damian Kozłewski, a stojący na linii bramkowej Sebastian Dolewka najpierw nieczysto trafił w piłkę, a gdy się poprawił, było już za późno, gdyż sędzia stwierdził, że piłka przekroczyła linię bramkową i mieliśmy 1:2. Choć to obrońca PTC ostatni dotknął piłki, bramkę należy zaliczyć napastnikowi Włókniarza, gdyż tor lotu piłki nie został zmieniony i nawet bez „pomocy” piłkarza gości znalazłaby ona drogę do bramki. Zapowiadało się interesujące ostatnie pół godziny gry. Na siedemnaście minut przed końcem spotkania fatalnie rzut wolny wykonał Bernaciak, a minutę później doskonale rozegraną akcję zespołową Włókniarza strzałem w słupek zakończył największy pechowiec dzisiejszego meczu – Miłosz Stężycki. Co prawda, piłkę po odbiciu od słupka dobijał jeszcze sprzed pola karnego Grącki, jednak tym razem Dolewka pewną interwencją uratował swój zespół przed utratą bramki. W 76. minucie żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego obejrzał nie kto inny jak… Stężycki. Minutę po próbie wymuszenia rzutu karnego przez Stężyckiego kolejną bramkę zdobyli piłkarze PTC. Piłkę z głębi pola do Kacprzyka zagrał Kubasiewicz, ten pierwszy wbiegł w pole karne i zagrał wzdłuż bramki do Felczaka, któremu nie pozostało nic innego jak pewnym strzałem pod poprzeczkę z 5 m zdobyć trzecią bramkę dla gości. Po tej bramce zobaczyliśmy tradycyjne w tej rundzie po zdobyciu przez Felczaka każdej bramki (jest najlepszym strzelcem PTC – 12 goli w tym sezonie) odtańczenie radosnego krakowiaka w parze z Arturem Karbowiakiem. Włókniarz nie rezygnował ze zdobycia choćby punktu w tym meczu. W 82. minucie gorąco było w polu karnym PTC. Po rzucie rożnym wykonywanym z lewej strony przez Bernaciaka bardzo niewiele brakło najpierw Kłucjaszowi, a później Kozłewskiemu, aby sięgnąć piłki i zdobyć gola. W ostatniej minucie spotkania dała o sobie znać mokra murawa boiska, poślizgnął się Dolewka, jednak jego kiksa nie potrafił wykorzystać Koćwin, który mając przed sobą tylko bramkarza, oddał słaby strzał. Zwycięstwo gości stało się faktem, choć to gospodarze mieli dużo więcej okazji do zdobycia bramki. Warto podkreślić, iż PTC grało bez jednego ze swoich kluczowych zawodników, który m.in. zapewnił punkt w ostatnim meczu z Tuszynem – Kacpra Kosmali. Wśród zwycięzców na największe słowa uznania zasłużyli na pewno bramkarz – Wojciech Suchecki, który pomimo 36-lat na karku pokazał, iż metryka nie gra roli i kilkoma doskonałymi interwencjami uchronił swój zespół przed utratą bramki oraz główny reżyser gry PTC – Michał Bogdan, o którego nie bez przyczyny przed tym sezonem pytał walczący obecnie o awans do III ligi Zawisza Rzgów. Solidnie jak zwykle zagrali doświadczeni: Pintera, Kacprzyk oraz niezawodny Felczak, przede wszystkim jednak ich młodsi koledzy także nie zawiedli i dzięki temu, że PTC stanowiło większy kolektyw, odniosło zwycięstwo w tym meczu. Jeśli chodzi o przegranych, to na pewno najbardziej należy pochwalić Rafała Bernaciaka, który raz po raz świetnymi podaniami otwierał drogę do bramki swoim kolegą, którzy jednak tego dnia mieli mocno rozregulowane celowniki. Równie dobrze zagrali bramkarz Kępka, dzięki któremu PTC nie zdobyło więcej niż trzy bramki oraz odwalający czarną robotę w środku pola za plecami „Berniego” Tomasz Starzyński. Gwiazdą meczu niewątpliwie mógł zostać Miłosz Stężycki, który dziś świetnie odnajdował się w sytuacjach podbramkowych, jednak brakowało mu celności przy wykończeniu akcji, a raz na przeszkodzie stanął słupek. Kilka niezłych okazji miał też Kozłewski, ale on także nie potrafił ich wykorzystać. Nieco zawiodła młodzież, która chyba nie jest jeszcze w stanie udźwignąć ciężaru gry w takim meczu, jakim są derby miasta.