Po tym zwycięstwie podopieczni Artura Dziuby wygodnie rozsiedli się (samodzielnie) na fotelu lidera V ligi. Nikt jednak w pabianickim obozie nie popada w hurraoptymizm, ani nie krzyczy, że drużyna „zielonych” wciągnie ligę nosem. Wszyscy mają świadomość, że najtrudniejsze mecze m.in. z GKS Ksawerów, LKS Różyca i Widzewem II dopiero w drugiej połowie jesieni.

Jak wyglądał mecz z GLKS Dłutów? Od początku atakowali gospodarze. Dłutowianie z rzadka wybierali się za połowę boiska, ale ich nieliczne ataki były zatrzymywane przez pewnie interweniujących defensorów Włókniarza.

Pabianiczanie atakowali, lecz bez wielkich konkretów. Niezliczona ilość dośrodkowań fruwała nad głowami zawodników jednej i drugiej drużyny. Na początku próbowali szczęścia Artur Sobytkowski oraz Paweł Leonow, ale minimalnie chybiali nad poprzeczką. Pierwszy kwadrans strzałem z 30 metrów w poprzeczkę zamknął Sebastian Mucha.

W 17. minucie Mucha znów próbował z dalszej odległości, lecz piłka poszybowała obok słupka. Swoją okazję miał także Tomasz Niżnikowski, który z siedmiu metrów uderzył w ręce Dawida Bukowieckiego. W 41. minucie wydawało się, że gol dla Włókniarza wreszcie padnie. Ukrainiec Ołeh Korobka posłał piłkę obok Bukowieckiego, ale futbolówkę z linii bramkowej wybił Adam Skiba.

Wreszcie w 43. minucie „zieloni” dosłownie wcisnęli piłkę do siatki. Sobytkowski niczym wystrzelony z procy wyskoczył do centry Muchy i strzałem głową skierował piłkę pod poprzeczkę bramki GLKS. Bukowiecki dość rozpaczliwie próbował a to zbić futbolówkę na poprzeczkę, a to ją łapać – koniec końców piłka przekroczyła linię bramkową. Było 1:0.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Włókniarz próbował dalej wejść z piłką do bramki. Bukowiecki pokazał, że zna swój fach, piąstkując piłkę po strzale Muchy i łapiąc uderzenie Dreslera. Kolejne centry w pole karne nie przynosiły efektu, bo piłka jakimś cudem odbijała się od nóg graczy GLKS, albo grzęzła w gąszczu obrońców.

W 86. minucie jeden z obrońców GLKS sfaulował na skraju pola karnego dryblującego Korobkę. Piłkę zabrał Mucha i zdecydował, że to on wykona „jedenastkę”. I choć Bukowiecki wyczuł intencje strzelca, piłka po nie najmocniejszym strzale przeszła mu pod pachą. W ten sposób padł drugi i ostatni gol w tym spotkaniu.

Włókniarz: Nowacki – Acela, Mordzakowski, Szczegodziński, Piotrowski – Mucha (89. Nazarczyk), Leonow (90. Witasik), Dresler (86. Gorący), Korobka (88. Jarych) – Sobytkowski (68. Przyk), Niżnikowski (75. Dobroszek).

Dłutów: Bukowiecki – Łańcuchowski (86. Wojna), Kaczmarek, Skiba, Rula – Kluch (70. Witczak), Sendal (48. Ciniewski), Krystera (88. A. Mosiński), Bartłomiejczyk, D. Mosiński – Jach.