Po środowym zwycięstwie nad Startem Brzeziny, nasi piłkarze pokonali mający przed tym meczem o jeden punkt więcej zespół z Bedlna. Chociaż do przerwy "zieloni" przegrywali 0:1, potrafili się zmobilizować i w ciągu 45 minut strzelić przeciwnikom cztery gole, nie
tracąc żadnego.

Włókniarz Pabianice - GKS Bedlno 4:1 (0:1)
Bramki - 0:1 Bogdan Pacałowski 45. min, 1:1 Bartosz Sendal 49. min, 2:1 Piotr
Urbaniak 52. min, 3:1 Damian Kozłewski 64. min, 4:1 Rafał Kłucjasz 69. min.

Bedlno to gmina wiejska w województwie łódzkim, w powiecie kutnowskim. Siedzibą gminy jest wieś Bedlno. Rządzi nią wójt. Gminę zamieszkuje ok. 6.060 osób.

Relacja:

Pierwsza połowa meczu to wyrównana gra, akcje rozgrywały się głównie w środku pola, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. W 12. minucie spotkania na strzał z około 25 metrów zdecydował się Piotr Urbaniak. Pomocnik Włókniarza uderzył mocno i precyzyjnie w lewy róg bramki. Ireneusz Kamiński zdołał obronić strzał, ale przyszło mu to z największym trudem. Dwie minuty później dobre podanie w polu karnym Włókniarza udanie przeciął kapitan "zielonych" Paweł Załoga. W 20. minucie na strzał z ponad 30 metrów zdecydował się Sebastian Petasz. Pomimo dużej odległości, lewy obrońca gości oddał niezły strzał, a piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Konrada Kubasiewicza. Skończyło się tylko na strachu, choć wydawało się, iż nasz bramkarz kontrolował lot piłki. Trzynaście minut przed końcem pierwszej połowy rzut wolny wykonywali piłkarze Włókniarza. Piotr Urbaniak oddał bardzo silny strzał, niestety wprost w jednego z zawodników Bedlna stojących w murze. Niespodziewanie, bo już w 37. minucie nastąpiła pierwsza roszada w składzie gospodarzy. W miejsce grającego od początku spotkania na prawej obronie Kamila Pietraszewskiego pojawił się Bartosz Sendal. Do obrony został jednak cofnięty Łukasz Tyczyński, a sam Sendal zajął jego miejsce w pomocy. Była to szybka reakcja trenera na to, iż obrońca Włókniarza wyraźnie nie radził sobie z bardzo szybkim, siejącym zamęt w szeregach obronnych Włókniarza, Łukaszem Olczykiem. Fakt ten nie powinien dziwić, gdyż Olczyk, do spółki z występującym w pomocy Bogdanem Pacałowskim, to najlepszy strzelec GKS-u Bedlno w tym sezonie. Obaj w sześciu meczach trafiali po czterokrotnie do bramek rywali. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy dobrą okazję mieli piłkarze Włókniarza. Po faulu na Rafale Kłucjaszu rzut wolny z boku szesnastki wykonywał Bartosz Sendal. Niestety zamiast dobrego dośrodkowania, na które czekali kibice, dostał żółtą kartkę. W ferworze walki nie zorientował się, iż sędzia nakazał grę "na gwizdek" i za zbyt szybkie rozpoczęcie gry otrzymał żółty kartonik. W ostatniej akcji pierwszej połowy goście zdobyli bramkę i wyszli na prowadzenie. Piłkę przed bramką Włókniarza otrzymał Bogdan Pacałowski, ładnym balansem ciała zgubił obrońcę i precyzyjnym strzałem lewą nogą pokonał naszego bramkarza. Konrad Kubasiewicz był bez najmniejszych szans przy tym strzale, gdyż piłka została zagrana idealnie tuż przy słupku. Ostatnimi czasy to Włókniarz seryjnie zdobywał bramki pod koniec pierwszej połowy, tym razem ją stracił, ale już na początku drugiej połowy szybko odrobił straty. Pacałowski to zresztą zmora piłkarzy Włókniarza, bo pół roku temu, kiedy był jeszcze zawodnikiem Górnika Łęczyca, także strzelił bramkę naszemu zespołowi, a Włókniarz poległ wtedy w Łęczycy aż 0:4. Od początku drugiej połowy "zieloni" rzucili się do odrabiania strat. Już cztery minuty po wznowieniu gry mieliśmy remis. Po wrzutce w pole karne piłkę otrzymał zamykający akcję Bartosz Sendal. Pomocnik Włókniarza był zupełnie niekryty, więc spokojnie przyjął piłkę i uderzył na bramkę gości. Jego strzał może nie był mocny, ale na linii bramkowej stało kilku zawodników z Bedlna i w ogromnym zamieszaniu żaden z nich nie zdołał jej wybić na czas. Gdy wreszcie jeden się na to zdecydował, sędzia orzekł, że piłka całym swoim obwodem przekroczyła linię bramkową i uznał bramkę dla Włókniarza. To już kolejny mecz w tym sezonie, kiedy Bartek Sendal wchodzi z ławki i trafia do bramki rywali. Przypomnijmy tu chociażby mecz derbowy, czy środowy mecz ze Startem Brzeziny. Może więc powinien otrzymać szansę na grę od początku spotkania? Trzy minuty później nasz zespół wyszedł na prowadzenie. Damian Kozłewski precyzyjnie zagrał do Piotrka Urbaniaka, pomocnik Włókniarza znalazł się w sytuacji sam na sam z Ireneuszem Kamińskim i bez większego trudu umieścił piłkę w siatce. W 58. minucie szansę na bramkę kontaktową mieli goście. Rzut wolny w okolicach pola karnego Włókniarza wykonywał główny rozgrywający zespołu z Bedlna - Bogdan Pacałowski, do piłki zagranej w pole karne najwyżej wyskoczył napastnik gości - Rafał Warmiński, ale jego strzał głową z bliskiej odległości był zbyt słaby, aby pokonać Konrada Kubasiewicza. Sześć minut później Włókniarz podwyższył prowadzenie. Rzut rożny wykonywał Piotr Urbaniak. Ireneusz Kamiński źle odbił piłkę i trafiła ona prosto pod nogi Mateusza Jakubowskiego. Takie błędy nie powinny zdarzać się bramkarzowi, który jeszcze sezon temu w barwach MKS-u Kutno zaliczył kilka występów w III lidze. Pomocnik "zielonych" oddał strzał na bramkę gości, a tuż przed bramkarzem tor lotu piłki sprytnie piętką zmienił Damian Kozłewski i piłka wpadła do bramki obok bezradnego bramkarza. Chwilę później indywidualną akcją popisał się Bogdan Pacałowski, ale został powstrzymany faulem Urbaniaka. W 69. minucie meczu Rafał Kłucjasz skopiował bramkę na 1:0 dla gości z pierwszej połowy. Otrzymał piłkę niemalże w tym samym miejscu, co w pierwszej połowie Pacałowski, także przełożył sobie piłkę na lewą nogę i precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył czwartą bramkę dla Włókniarza. Różnica w zdobyciu tej bramki była jedynie taka, że Kłucjasz uderzył po ziemi. Po tej bramce gościom wyraźnie odechciało już się grać i jedynie wyczekiwali na ostatni gwizdek sędziego. Trener Włókniarza postanowił natomiast dać szansę zagrania większości swoich zawodników i wykorzystał limit zmian. W ostatnim kwadransie gry na boisku pojawili się kolejno: 17-letni Sebastian Bednarczyk, Radosław Maćczak i Dawid Wojciechowski, który zmienił kapitana zespołu Pawła Załogę. Po tej zmianie na ostatnie kilka minut opaskę kapitana przejął Piotr Urbaniak. Wynik do końca gry nie uległ już zmianie i piłkarze Włókniarza mogli cieszyć się z kolejnego zwycięstwa i awansu w tabeli. Goście, analizując przebieg gry, z pewnością nie zasłużyli na tak wysoką porażkę, ale piłkarzom Włókniarza tego dnia, szczególnie w drugiej połowie, wszystko wychodziło. Piłkarzom z Bedlna zabrakło przede wszystkim kondycji. Widać było w drugiej połowie, jak wiele zdrowia zostawili na boisku w pierwszej części gry. W drugiej szybko dali zepchnąć się do obrony, a że bronienie nie wychodzi im najlepiej, pokazały szybko zdobyte przez Włókniarz bramki. Natomiast samo zwycięstwo oprócz awansu w tabeli dało naszym piłkarzom przewagę psychiczną nad sąsiadującym w tabeli rywalem.

Składy zespołów:

Włókniarz: 1. Konrad Kubasiewicz - 2. Kamil Pietraszewski (37., 5. Bartosz Sendal), 18. Przemysław Kłucjasz, 20. Paweł Załoga (kapitan) (83., 19. Dawid Wojciechowski) 4. Artur Kulik - 17. Łukasz Tyczyński, 10. Mateusz Jakubowski, 7. Piotr Urbaniak, 9. Kamil Zieja - 16. Rafał Kłucjasz (74., 3.
Sebastian Bednarczyk), 6. Damian Kozłewski (77., 14. Radosław Maćczak).

Bedlno: 12. Ireneusz Kamiński - 5. Damian Okupski, 6. Kamil Fabianowski, 8. Ziemowit Jóźwiak (kapitan), 16. Sebastian Petasz - 13. Kamil Gałązka, 9. Remigiusz Michalak, 10. Bogdan Pacałowski, 7. Przemysław Grzegory (68., 15. Igor Poszpetowicz) - 17. Łukasz Olczyk (74., 14. Arkadiusz Andrzejczyk), 11. Rafał Warmiński (81., 18. Patryk Otoliński).

 

Mateusz Kozłowski