Piłkarze Włókniarza, którzy zajmują czwarte miejsce w tabeli ligowej po efektownej ubiegłotygodniowej wygranej 3:0 z Orłem Parzęczew, tym razem zmierzą się w meczu wyjazdowym z piętnastym w tabeli LKS-em Gałkówek. Faworytem w tym meczu z pewnością będą „zieloni”, którzy legitymują się świetnym bilansem meczów wyjazdowych: 4 wygrane i 1 porażka. Zupełnie w innych nastrojach są ich najbliżsi przeciwnicy. Piłkarze z Gałkówka po jedenastu kolejkach ligowych zajmują odległe miejsce w tabeli z zaledwie dziewięcioma punktami na koncie. W tym sezonie odnieśli trzy zwycięstwa (z czego dwa u siebie) i ponieśli osiem porażek (4 u siebie). Ich bilans bramkowy także nie zachwyca, bo tracą średnio dwa razy tyle bramek, ile zdobywają (14-29). Jeśli podopieczni Jacka Dolińskiego chcą pozostać w czołówce ligi, to bezwzględnie muszą przywieźć do Pabianic z tego meczu trzy punkty. Mecz ten odbędzie się w sobotę o godzinie 16.00 w Gałkówku.
Zgoła odmienne zadanie czeka „fioletowych”. Zawodnicy trenowani przez Andrzeja Dobroszka udadzą się w sobotę na mecz do Brzezin (początek o godzinie 15.00). Start to szósty zespół w tabeli, ale przede wszystkim drużyna niezwykle mocna na swoim boisku. W tym sezonie jedynymi, którzy wydarli im punkty, a nawet jedynymi, którzy w Brzezinach pokonywali bramkarza Startu byli… piłkarze naszego Włókniarza. W pozostałych czterech spotkaniach rozegranych u siebie Start zdobył 12 bramek, nie tracąc żadnej i gromadząc w nich 12 punktów, co daje średnią trzy bramki i trzy punkty na mecz. Piłkarze PTC dotychczas radzili sobie na wyjazdach średnio, po dwa razy wygrywając, remisując i odnosząc dwie porażki. Warto zauważyć, iż pomimo tego mają bardzo korzystny bilans bramkowy w meczach wyjazdowych. Zdobyli 16 bramek, a stracili 8, wydaje się więc, że z pokonaniem bramkarza Startu nie powinni mieć problemów, jeśli dojdzie do tego równie dobra gra w obronie, to powinni pokusić się o niespodziankę. Należy więc trzymać za nich kciuki, gdyż wydaje się, iż pomimo ostatniej porażki 1:2 z MKS-em II Kutno znajdują się na fali wznoszącej.
Piłkarze Burzy podejmą na swoim stadionie w sobotę o godz. 15.00 łódzki Start. W dotychczasowych jedenastu meczach beniaminek z Pawlikowic poniósł aż 10 porażek, a tylko jeden mecz zremisowali i dzierży niechlubną pozycję czerwonej latarni ligi. Jeśli piłkarze Burzy poważnie myślą o zachowaniu piątoligowego bytu, to po prostu nie mogą tego meczu przegrać.  Zespół z Bałut tworzą głównie młodzi zawodnicy, którzy w zeszłym sezonie nie utrzymali się w lidze, jednak ostatecznie pozostali w niej na skutek przesunięć zespołów z województwa łódzkiego w wyższych ligach. Dlatego też mecz ten powinien pokazać, czy beniaminka z Pawlikowic stać na utrzymanie. Piłkarze Startu prowadzeni przez byłego piłkarza Widzewa – Pawła Zawadzkiego są jak najbardziej w zasięgu Burzy, gdyż nie popisują się w meczach wyjazdowych, a punkty gromadzą głównie w meczach na swoim stadionie. W dotychczasowych siedmiu meczach wyjazdowych zaledwie po razie wygrali i remisowali, a ponieśli aż pięć porażek. Legitymują się też nie najlepszym bilansem bramkowym 12-28. To właśnie w „dziurawej” defensywie rywali podopieczni Przemysława Wróbla powinni szukać recepty na pierwsze (po zweyfikowaniu jako walkower meczu z Kutnem)  ligowe zwycięstwo.