Pierwsze minuty były nerwowe, gdy piłkarze opanowali emocje – na parkiecie zaczął rządzić Pabiks. Pierwszy gol (karny Kuśmierczyka) padł w czwartej minucie. Cztery minuty później było już 4:0 dla nas i zanosiło się na kolejne lekkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo naszych. Ale derby rządzą się swoimi prawami. Goście stopniowo przełamywali nieśmiałość, znaleźli słabe punkty w defensywie Pabiksu i zaczęli trafiać. My z kolei stanęliśmy, co pokazała tablica wyników – było 7:7 i 8:8. Przed przerwą sprawy w swoje ręce wziął Kuśmierczyk. Trafił dwa razy z akcji i dwa razy z karnych. Jego trafienia przedzielił Patryk Laskowski i do przerwy mieliśmy pięć goli przewagi.

Po zmianie stron trwała klasyczna wymiana ciosów. W bramce Pabiksu nieźle spisywał się Dominik Sańpruch, kilka razy zatrzymując graczy z Konstantynowa. Jego zmiennik Konrad Cieślak też zaliczył udane interwencje. W ataku wydawało się, że nasi grają ospale, ale było to tylko pozorne – wystarczyło, że włączyliśmy piąty bieg i defensywa gości rozstępowała się przed Pabiksem niczym Morze Czerwone przed Mojżeszem.

Można było podziwiać szeroki wachlarz rzutów Kuśmierczyka z akcji, jak i z rzutów karnych, gdy z cynicznym uśmiechem na ustach mylił bramkarzy Włókniarza. Niezwykle efektowna była dwójkowa akcja z Konradem Witczakiem (26:18) oraz rzut ze środka, po którym bramkarz gości poleciał w lewo, a piłka wpadła w prawe okienko bramki (30:21). Ostatecznie były król strzelców I ligi zakończył mecz z właściwie niespotykanym w piłce ręcznej dorobkiem 18 goli. Efektowne zwycięstwo przypieczętował rzutem ze skrzydła grający prezes, Bartosz Gościłowicz.

Pabiks: Biernat, Sańpruch, Cieślak – Kuśmierczyk 18, Skowroński 5, Witczak 2, Kozak 2, Gościłowicz 2, Bilichowski 2, Pietrzykowski 1, Laskowski 1, Kaźmierczak 1, Nowicki, Mielczarek, Strzelec, Przybylski.