Było otwarcie Formowni. Oficjalne, bo klub czynny jest już od początku czerwca. Dlaczego dopiero teraz?

- Chcieliśmy, aby na otwarcie wszystko było już gotowe i wykończone – wyjaśnia Michał Wierzbicki, menadżer w Fabryce Wełny. - Do pełnego efektu brakowało paru elementów. Poza tym chcieliśmy, aby goście mogli zobaczyć, jak ćwiczą inni.

A jest gdzie. Na 1.100 m kw. znajduje się miejsce do treningu personalnego, strefa wolnych ciężarów, cardio, cross, sale do zajęć fitness i cyclingu oraz dwa korty do squasha. Jest też sauna dla relaksu po treningu. 

Może i otwarto trochę późno, ale za to jak. Zjawili się właściciele i kadra kierownicza kompleksu. Było przedstawienie załogi i przemówienia.

- Udało nam się tchnąć życie w starą Pawelanę – mówił z dumą Wojciech Wróblewski, dyrektor Fabryki Wełny. – Myślimy, że Formownia będzie nadawać tempo i rytm całemu kompleksowi.

Nie zabrakło przecięcia wstęgi, naturalnie żółto-czarnej. Uroczystego otwarcia dokonała Patrycja Furman, która była mocno zaangażowana w powstanie Formowni. Następnie na salę wjechał tort ze sztucznymi ogniami. Była też lampka szampana. Kucharze z Przędzalni przygotowali także lekkie przekąski. Później nastąpiła prezentacja zajęć. Można było wziąć udział w zajęciach cross formy i kettlebells, które poprowadzili Marta Seta, koordynatorka zajęć fitness i Piotr Erzjin, menadżer klubu. Można również było zobaczyć inne zajęcia,czy zagrać w squasha. Z okazji otwarcia przygotowano też konkursy, w których do wygrania były gadżety Formowni. Rywalizowano m.in. w wiosłowaniu, podciąganiu, czy wyciskaniu na klatę. Wszystko oczywiście na czas. Pobyt i ćwiczenia umilała muzyka puszczana przez DJ-a. W czasie otwarcia klub wypełniony był ćwiczącymi i zwiedzającymi.