Pierwsza osoba z rodziny Staszewskich przyjeżdża do Pabianic przed 1887 toku. To Stanisław. Jest tkaczem. Żeni się z Anielą z Pyrków. Z tego związku przychodzi na świat 9 dzieci. Kazimierz Staszewski (dziadek Kazika) rodzi się 26 maja 1897 roku. 
Rozpoczyna naukę w 1910 roku w Średniej Szkole Handlowej, którą zamykają po 4 latach. Lekcje ma w języku polskim. Potem uczy się samodzielnie. W 1916 roku zdaje egzamin nauczycielski i zostaje nauczycielem historii i języka polskiego. Zaczyna uczyć w szkole powszechnej we wsi Dąbrowa (gmina Dłutów), a rok później jako nauczyciel pojawia się w Pawlikowicach. 
Kończy roczny Kurs Nauczycielski w Warszawie i dostaje posadę w Szkole nr 3 w Pabianicach przy Starym Rynku (róg Gdańskiej). W 1924 zostaje kierownikiem Szkoły nr 5 przy Zamkowej (róg Poniatowskiego). Tutaj też dostaje mieszkanie służbowe – w nauczycielskim domu obok szkoły.
 
Kazimierz krajoznawca
Staszewski to też działacz społeczny i krajoznawca. W 1919 roku zakłada u nas z innymi pabianiczanami koło Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego.
Organizuje wycieczki, zbiera materiały krajoznawcze i etnograficzne. Pisze „Ilustrowany przewodnik po Pabianicach, Łasku i powiecie łaskim”, który wydaje w 1929 roku. Było to pierwsze wydawnictwo krajoznawcze zawierające wiadomości historyczne, przyrodnicze i statystyczne o naszym regionie. W tym samym roku zostaje prezesem PTK. Szefuje oddziałowi od 11 marca 1929 r. Trzy lata później, gdy powstaje w Łodzi Zarząd Okręgu PTK, zostaje pierwszym prezesem.
Współredaguje też „Piękno Polski”, „Poznaj swój kraj”, rocznik „Ziemia” i „Biuletyn PTK”. Pisze do Gazety Pabjanickiej.
Przyświeca mu idea regionalizmu, dzięki temu zostaje współtwórcą pabianickiego muzealnictwa. I przy Szkole nr 5 organizuje pierwsze w mieście Muzeum Regionalne. Marzy, by przenieść je do Zamku, ale tam mieści się magistrat. Jego marzenie spełnia się wiele, wiele lat później po wojnie.
Na łamach Gazety Pabjanickiej pisze, że trzeba zorganizować w pabianickim muzeum dział historyczny. Jest 1926 rok.
W 1931 roku PKT pod jego wodzą organizuje największą przed II wojną światową wycieczkę po Pabianicach. 700 osób oprowadza po mieście 12 przewodników. Nikt tego rekordu nigdy już nie pobił.
Rozwija też działalność fotograficzną w PKT, więc powstaje wiele albumów ziemi łódzkiej. W 1933 roku organizuje w Pabianicach Krajoznawczą Wystawę Fotograficzną.
W tym samym roku z okazji 600-lecia Pabianic wychodzi broszurka pod takim samy tytułem. Jej autorem jest oczywiście prezes Staszewski. Nakład wydany przez oddział wynosi 2.000 egzemplarzy.
Szefuje pabianickiemu oddziałkowi do 1934 roku i przenosi się z rodziną do Warszawy. Po jego wyjeździe szefem PKT zostaje Leszek Pawłowski, który kontynuuje działania prezesa Staszewskiego.
 
To rodzina nauczycielska
Staszewski w 1922 roku żeni się z Janiną z Wiśniewskich. To nauczycielka historii. Z tego małżeństwa w Pabianicach przychodzi na świat czworo dzieci: Zofia, Barbara, Staszek i Jerzy.
Staszek urodził się 18 grudnia 1925 roku.
Pabianicki wątek rodziny Staszewskich kończy się na 1934 roku. Wyjeżdżają do Warszawy. Kazimierz Staszewski dostaje posadę kierownika Szkoły Powszechnej nr 51 na Pradze przy ul. Szerokiej. Piastuje tę funkcję aż do 1962 roku. 
W 1952 roku jego syn Staszek bierze ślub z Krystyną Majkowską. Mają jednego syna Kazika. Przychodzi na świat w 1963 roku.
 
Medale i honory
Wyjątkowa osobowość Kazimierza Staszewskiego sprawia, że zostaje sekretarzem generalnym PKT w Warszawie. Jest nim aż do 1950 roku. Jest członkiem Prezydium do spraw Krajoznawstwa i Turystyki Szkolnej przy Ministerstwie Oświaty. Dostaje nagrody: Honorowego Członka PTTK i Medal Aleksandra Janowskiego. W okresie międzywojennym zostaje odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i na wniosek Polskiej Akademii Literatury - Srebrnym Wawrzynem Akademickim. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski dostaje w 1956.
Kazimierz Staszewski umiera w Warszawie 30 czerwca 1968 roku. Ma 71 lat. Jego wnuk Kazik zaledwie 5.
 
Powrót do Pabianic
Znów o Staszewskim mówi się w Pabianicach w 1973 r. Wtedy z okazji 100-lecie Zorganizowanej Turystyki w Polsce nasz oddział PTTK otrzymuje patrona - Kazimierza Staszewskiego.
Musimy czekać wiele lat, by w grudniu 2010 roku jego wnuk, lider zespołu Kult, Kazik Staszewski, po raz pierwszy w życiu przyjechał do Pabianic. Odwiedza rodzinne miasto ojca i dziadka. W Zamku ogląda wystawę "Pabianickie korzenie rodziny Staszewskich". Towarzyszy mu żona Anna. Jest wzruszony.
- Wstyd i strach przyznać, ale do tej pory, poza przejazdem, nie miałem okazji tutaj zagościć. Jest to rzecz, którą trzeba nadrobić – mówi w pabianickim muzeum Kazik.
Na budynku, w którym urodził się ojciec, odsłania pamiątkową tablicę poświęconą Kazimierzowi, Stanisławowi i Kazikowi Staszewskim. 
- To, że mój ojciec i dziadek zostali utrwaleni w historii tego miasta, to wielka sprawa, która porusza moje serce i umysł. Ta wystawa to swego rodzaju zatoczenie koła, bo choć moje korzenie pochodzą z Pabianic, to jest to moja pierwsza wizyta w tym mieście. Można powiedzieć, że Kazimierz Staszewski, który wiele dla tego miasta uczynił, ale opuścił je w roku 1934, powrócił tu pod moją postacią - powiedział wtedy Kazik.
Zgromadzone na wystawie zdjęcia rodziny Staszewskich pochodzą głównie ze zbiorów kuzynek Kazika - Ewy Staszewskiej i Joanny Małgorzaty Rokickiej. W uroczystości oprócz nich biorą udział też mieszkająca w Pabianicach siostrzenica Kazimierza Izabela Boruszewska i siostrzenica Kazika Zuzanna Staszewska.
- Udało nam się również odnaleźć metryki urodzenia Kazimierza i Stanisława Staszewskich - mówił wtedy starszy kustosz działu historycznego pabianickiego muzeum, nieżyjący już Robert Adamek.
 
 
Pomysłodawcami upamiętnienia "Pabianickich korzeni rodziny Staszewskich" był fan zespołu Kult, Radosław Szymański i Robert Adamek. Marzeniem Roberta było też nazwać jedną z pabianickich ulic imieniem Kazimierza Staszewskiego (1897-1968). Jest pomysł, żeby na Staszewskiego zmienić ulicę Kolejową na Zielonej Górce. Argumenty za: jest blisko SP 5, gdzie mieszkali Staszewscy i jest blisko tablicy pamiątkowej (około 100 metrów). Nazwa Kolejowa zupełnie nie pasuje dziś do ulicy, która z koleją nie ma już nic wspólnego. Kolejny argument, to fakt, że została w tym roku pięknie wyremontowana przez McDonald'sa i nie będzie wstydu przed ewentualnymi gośćmi.