4,5 hektara przestrzeni. Na niej trawa, rzeczka, krzewy, górki. Wszystko oblane wiosennym słońcem. Cały ten teren, choć przeznaczony dla klientów pola golfowego Arkadia, jest do dyspozycji zwierząt: owiec, kur, pawi i danieli.

Skąd pomysł na zwierzyniec w takim miejscu? Jak wyjaśnia Amanda Majsterek, dyrektor do spraw rozwoju sportu w obiekcie, zwierzęta pojawiły się, by uatrakcyjnić pole golfowe. Podaje przykład Florydy: na tamtejszych obiektach hodowane są… krokodyle. Owce i daniele zdają się przy tym swojskim i bezpiecznym pomysłem. Ale i one sprawiają kłopoty:

- Golfiści, którzy przyjeżdżają do nas od dawna, narzekają czasem na zwierzęta. Wiadomo przecież, że one brudzą. Do gry zakłada się białe buty. A po wdepnięciu w taką niespodziankę zostaje żółty ślad – śmieje się Majsterek.

Narzeka też na daniele, które niszczą kopytami króciutko ściętą trawę, potrzebną w rozgrywce golfowej.

To nie jedyne kłopoty, jakie mają właściciele pola. Jakiś czas temu pisaliśmy o owieczce-uciekinierce, która wybrała wolność i pokonała ogrodzenie, by przespacerować się po sąsiednich bulwarach.

- To stało się podczas weekendowego turnieju – słyszymy wyjaśnienie. - Nie mamy pojęcia, jak owca to zrobiła, bo, aby dostać się na bulwary, musiała przepłynąć Dobrzynkę. A przecież owce nie umieją pływać!

Tu kury wysiadują… piłki

Pierwsi podopieczni pojawili się w Arkadii około 5 lat temu. Zaczęło się od kilku sztuk drobiu, które Amanda Majsterek dostała na urodziny. Ilu mieszkańców ma teraz zwierzyniec? Najwięcej, bo aż 120, jest owiec i baranów. Danieli – 5, a do tego pawie i około 10 kur i kogutów. Niektóre zwierzęta mają własne imiona, jak daniel Kaźmierz albo kogut Dresiarz, nazwany tak od bogatego upierzenia na nogach, przypominającego spodnie.

Zwierzęta nie tylko zdobią, są też użyteczne. Barany zarzyna się na mięso, kury niosą jajka o wybornym smaku. Skrzydlatym milusińskim zdarza się wysiadywać też… piłki golfowe i jaja pawi, które często porzucają na pastwę losu to, co zniosły. Ptaki mają do dyspozycji duży zadaszony kurnik, z którego w każdej chwili mogą wychodzić. Dla owiec i danieli jest osobna zagroda. Żyją ze sobą w zgodzie, choć zdarzają się pojedynki na poroże.

Częściej jednak widać zwierzęta w amorach. Od ubiegłego roku urodziło się na polu golfowym kilka owieczek i jeden daniel. Dumni właściciele podzielili się w internecie jego zdjęciem, zrobionym świeżo po przyjściu maleństwa na świat.

Pograj w golfa ze swoim pupilem

Zwierzętami zajmuje się pan Bogdan, który od wielu lat dogląda pola golfowego. Współpracownicy nazywają go żartobliwie „Jezusem”, bo jest pasterzem owiec w Arkadii. Przy zwierzętach robi wszystko: sprząta, wypuszcza, karmi. Przyjmuje nawet porody. Do tego ma inne obowiązki związane z terenem, jak koszenie trawy i prace porządkowe.

- Pan Bogdan jest niezastąpiony. Nawet, gdy ma dzień wolny, przychodzi doglądać zwierząt – opowiada Majsterek.

Pole golfowe jest otwarte na inne zwierzęta. Jak mówi nasza rozmówczyni, przy okazji gry w golfa czy footgolfa (gdzie piłeczkę zastępuje piłka do „nogi”), można zabrać ze sobą na pole psa czy kota. O ile oczywiście nie jest zbyt dużym rozrabiaką.Zieleń traw można podziwiać np. w niedziele wolne od handlu, gdy wstęp na pole golfowe jest darmowy. Majsterek sama przyznaje, że często spędza czas w Arkadii z własnym golden retrieverem.

Amanda jest pasjonatką golfa i laureatką wielu turniejów. By promować tę dyscyplinę sportu w Pabianicach, zrezygnowała z pracy w Londynie. Teraz snuje dalsze plany rozbudowy pola golfowego i… zwierzyńca. Być może wkrótce do zwierząt dołączą dwie lamy.

Oby tylko, wzorem owiec, nie próbowały ucieczki na drugą stronę Dobrzynki.